Skocz do zawartości
mani51

Cieknąca pompa układu chłodzenia

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
galeria
Pompa
mani51    135

Tak jak w temacie

Wczoraj przechodzę obok MTZ - ta a pod nim mokro.

Stwierdziłem, że to płyn z układu chłodzenia i po wstępnych oględzinach wypatrzyłem, że leje się z pompy a dokładnie z tej dziurki pod spodem, więc puścił uszczelniacz. Gdy silnik pracuje nie leje się ale po zgaszeniu widać jak się sączy powoli. Póki co pewnie spuszczę płyn i zaleję wodą ale pytanie na przyszłość - czy dużo jest roboty żeby to zrobić? Trzeba ściągać chłodnicę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pamo84    9

Niestety ale trzeba ściągnąć chłodnicę my jak mieliśmy MTZ to tak było że po tygodniu ten wyciek sam ustał tylko jeździliśmy bez korka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
UrsusCzesio    306

Jak kupiłem mojego to po jakimś czasie jak mrozy pusciły stał zalany wodą w garażu i była kałuża. Ale wtedy go odpaliłem pojeździłem i narazie suchutko samosie naprawiło jak narazie. A czy to nie dziurka czasem na smarowniczke?


Mój Wladimirec podbija świat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

pamo84    9

Ale tam nawet gwintu nie ma to jest właśnie dziura żeby woda miała gdzie uciec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mani51    135

tak, to jest dziurka którędy woda ma odpływać w razie gdy puści usczelniacz tak żeby nie poszła na łożyska...też tak obstawiam że jak pójdzie w ruch to mu przejdzie ale narazie nie mam dla niego zajęcia to stoi a przecież nie będę bez celu jeździł...wleję wodę bo płynu szkoda a jak mu nie przejdzie to pewnie jesienią się za to wezmę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
UrsusCzesio    306

odpal na 10 minut chodziasz to mu przejdzie. Ja tlyko po gazete do skrzynki pojechałem 700 metrów i tyle i spokoj


Mój Wladimirec podbija świat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mani51    135

to sie stało właśnie po tym jak go kilka razy na krótko odpaliłem np napompować koło...zobaczymy jutro jak wrócę z pracy to go przepalę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mani51    135

Odpaliłem silnik i chodził kilkadziesiąt minut. Korek był odkręcony. Jeszcze troszkę jest tam wilgotne, ale już sporo mniej leci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dawidg2    30

A mi jeden mechanik mówił że jak poleci z tej dziurki to ją zalepić klejem 2 składnikowym i jeździć. Tylko mówił mi w odniesieniu do pompy w silniku perkinsa. Ale zasada dziurki ta sama żeby płyn uciekał jak puści uszczelniacz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mani51    135

Odgrzewamy kotleta :-D

Pompa dopiero teraz padła, tzn jeszcze by pewnie pochodziła gdybym nie zdjął paska. Zdjąłem go żeby się dostać do poduszki silnika i zostawiłem na dwa dni, po tym czasie kałuża pod ciągnikiem. Okazało się, że jest spory luz na łożyskach więc pompa do wyjęcia i regeneracji. Niestety w sklepie nie idzie dostać uszczelniacza więc kupiłem nową, zamiennik za 90zł. 

Dla potomnych - nie trzeba wyjmować chodnicy żeby wymienić pompę. Ja miałem odkręconą sprężarkę, odkręciłem wiatrak i osłonę wiatraka z jednej strony, pompę z wiatrakiem przesunąłem w bok tak, że wiatrak wszedł pod osłonę i wtedy pompa minęła się z korpusem silnika i już była moja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez ilovemtz
      Prosze aby w tym temacie wypowiadali sie posiadacze mtz[nie pronarów].
      My mamy mtz-a z 1983r i ojciec nic złego na silnik nie moze powiedziec wał jeszcze nie byl robiony. Ciagnik zrobil okolo 15000mth nie wiem czy to duzo czy mało. Co prawda ceiknie ale one juz takie sa. Co do awaryjnosci to moge powiedziec ze wiekszosc czesc zaczynamy dopiero teraz wymieniac tj. po 24latach wczesnije nie było potzreby. Co do spalania to jest małe w orce okolo 14l/ha napewno mniej niz ursus czy zetor z tych rocznikow nie mowie o nowych forterrach. Jest mały problrm z czesciami bo nie mozna ich dostac musimy po nie jezdzc do oddalonego o 50km żmigrodu bo nigdzie w poblizu ich nie dostaniemy .Powiedzcie co na ich temat mowia wasi ojcowie czy wy sami. Sami wiecie ze nie taki rusek straszny jak go piszą.
    • Przez Piotr54321
      Witam kupiłem belarusa 920.2 i skaśnik paliwa nie działa i gdzie są bezpiczniki w mtz 2018r. producji. Dziękuję za otpowiedzie.
    • Przez panmino
      Podczas pracy na pełnym gazie i dużym obciążeniu silnik furkocze, praca jest nierówna, ale są to "nierówności" o dużym natężeniu i na obrotomierzu tego nie widać. Wymieniłem filtr paliwa, sprawdziłem drożność przewodów paliwowych. Co to może być?
    • Przez pakitoo
      Witam, z góry przepraszam że zakładam setny temat o ładowaniu w mtz, ale nie znalazłem nigdzie informacji, jakie mnie interesują.
      Po zamontowaniu czterech halogenów i dwóch dmuchaw okazało się że oryginalny alternator(?) czy co to za wynalazek nie daje rady.
      Nie chcąc kombinować z zakładaniem altka od samochodu połasiłem się na  coś takiego: http://catalog.jubana.com/pl/alternator/143701011
      Stwierdziłem, że jak ma 1400W i 100A to musi ogarnąć ładowanie a ja nic nie muszę kombinować z napinaczami i mocowaniami jak w przypadku samochodowego.
      Podłączyłem to ustrojstwo, wywaliłem ten regulator co jest z przodu przy serwomechanizmie (bo ten nowy alternator ma mostek prostowniczy, czy jak to się nazywa) odpalam radośnie traktor i... Cóż. Obroty 600 - 11,9V na akumulatorze, 12,3 na wyjściu  z altka. Gaz w podłodze - na altku 14,1 na akumulatorach - zawrotne 12,7. Półtora V gdzieś po drodze coś zeżera. Poprawiłem instalację (na chłopski rozum). Kabel + z alternatora szedł gdzieś w stronę deski rozdzielczej więc go przełożyłem pod rozrusznik i puściłem taki sam kabel bezpośrednio z alternatora do rozrusznika, żeby ograniczyć straty na tych kilometrach ruskiej, zawiłej instalacji. Tym sposobem odzyskałem około 0,5V. Nie jest źle ale wciąż mało. Znajomy mi poradził że przy alternatorze nie może być wpięty amperomierz, bo skoro altek ma 100A a amperomierz -20/+20 to tylko  te 20 A przepuszcza a resztę  blokuje i żeby to prawidłowo działało to bym musiał 5 takich  amperomierzy równolegle ze sobą spiąć i podłączyć pod instalację. O dziwo, pomogło.
      Najnowsze wyniki:
      600 rpm:
      12.34 na wyjściu alternatora
      12.31 na rozruszniku
      12.31 na akumulatorach
      Straty opanowałem   Rozpisałem się na ten temat po to, aby uniknąć pytań o przeczyszczenie klem i przekroje kabli.
      Teraz to co mnie martwi.
      Realne ładowanie rzędu 14,2 bez obciążenia zaczyna się na 1700rpm i  w górę.
      Pod pełnym obciążeniem jest nieznacznie niższe, około 14,02.
      Przy 2300-2500rpm jest już bajka
       
      Panowie, co robić? Przecież nie będę non stop piłował na max obrotach.
      Alternator jakiś trefny? Czy coś pominąłem przy montowaniu? A może jednak  ta puszka z przodu (chyba regulator) powinna dalej zostać?
      Obwód koła na wale to ok 59cm, obwód koła na alternatorze jakieś 28cm. Z mojej niezbyt szerokiej wiedzy wynika że alternator przy ok 2000-2500 rpm powinien już dać trochę mocy rzędu 70% co przeliczając dawałoby jakieś 70A przy 1000-1300 rpm. A ten dziad poniżej 1500rpm  prawie nie ładuje.
      Może wytoczyć mniejsze koło żeby dawało stosunek  1:3 zamiast 1:2?  Da to coś?
       Proszę o dobre rady.
       
      Ps.  Nie mam instalacji 12/24. Wrzucone mam  dwie szóstki  po 215Ah 1150A.
       
       
    • Przez mariusz85zmc
      Witam. 
      Ostatnio pojawił się u mnie dość uciążliwy problem z blokowaniem się hamulca zasadniczego w prawym kole.
      Gdy nacisnę na pedał hamulca koło natychmiast zostaje zahamowane i zablokowane i muszę cofnąć nieco do tyłu aby się odblokowało.
      Wszystko zostało rozebrane wyczyszczone sprawdzone i zamontowane jeszcze raz i brak poprawy.
      Części wyglądają niemal jak nowe ( przynajmniej tak mi się wydaje..... ) , nic nie jest zardzewiałe ani dołki na śruty ani same śruty nic  nie wyglądają na zużyte.
      Wstawiona jedna nowa tarcza bo dwie nowe się nie mieszczą, są nieznacznie grubsze od oryginalnych i brakuje miejsca na pracę rozpieraka.
      Dodatkowo nie raz czuć pracę hamulca po mniej więcej wciśnięciu pedału hamulca na ok 5 cm i już hamuje a nie raz trzeba wcisnąć niemal do podłogi i to już jest dla mnie naprawdę zagadka.
      Proszę o pomoc bo już raz mi się prawie ciągnik przewrócił jak musiałem nagle schamować na ulicy i jedno koło się zablokowało.
       
      Pozdrawiam serdecznie forumowiczów. 
×

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.