Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
1 minutę temu, Chłoporobotnik napisał:

A to tego nie znam, u nas tego nie uprawiali... U nas pastewne tylko i korpiele.

Cięższy do wykopania od pastewnego, bo bardziej w ziemi siedzi. Liście się najpierw ścinało z 9 rządków ma wałek, takimi specjalnymi nożami na trzonkach. Potem je zwozilo na pryzmę, do zakiszenia. A potem burak się wykopywało i zrzucało na gromadki i z gromadek na przyczepę. Albo prosto na przyczepę. I na stację kolejową, żeby se pojechał do cukrowni. Wcześniej na wóz konny. Ojciec miał takie zakładki, że jak stanął na spodnicy, to go z tych zakładek nie było widać. Dwa dobre konie musiały być. Jak miałem 6 lat kupił siuntkę w grudniu, a na następny burak już była d47 zakupiona na przetargu w SKR. Dwurzędówką była lepsza od wyorywacza, bo ten burak wytrząsała

1 minutę temu, 6465 napisał:

Ja w Skierniewicach 

Kurcze, ta etka tylko dwa biegi miała...jak komarek🤦

Opublikowano
Przed chwilą, Qwazi napisał:

Cięższy do wykopania od pastewnego, bo bardziej w ziemi siedzi. Liście się najpierw ścinało z 9 rządków ma wałek, takimi specjalnymi nożami na trzonkach. Potem je zwozilo na pryzmę, do zakiszenia. A potem burak się wykopywało i zrzucało na gromadki i z gromadek na przyczepę. Albo prosto na przyczepę. I na stację kolejową, żeby se pojechał do cukrowni. Wcześniej na wóz konny. Ojciec miał takie zakładki, że jak stanął na spodnicy, to go z tych zakładek nie było widać. Dwa dobre konie musiały być. Jak miałem 6 lat kupił siuntkę w grudniu, a na następny burak już była d47 zakupiona na przetargu w SKR. Dwurzędówką była lepsza od wyorywacza, bo ten burak wytrząsała

U nas pastewne to na kupki się rwie. Potem z kupek się okraja i na wozy/dwukołówki. Jak ktoś ma czym spaść to zawsze na tył liście, na przód buraki i tak jeździ codziennie albo co drugi dzień i po trochu. Teraz ogólnie liście z tego coś żre, przychodzi wrzesień to schną ale kiedyś to do połowy października zielone. 

Opublikowano
1 minutę temu, Chłoporobotnik napisał:

U nas pastewne to na kupki się rwie. Potem z kupek się okraja i na wozy/dwukołówki. Jak ktoś ma czym spaść to zawsze na tył liście, na przód buraki i tak jeździ codziennie albo co drugi dzień i po trochu. Teraz ogólnie liście z tego coś żre, przychodzi wrzesień to schną ale kiedyś to do połowy października zielone. 

Liście z buraka pastewnego podobno nie kisną. Tak zawsze słyszałem, dlatego trzeba je spaść od razu. Przy cukrowym sobie nie można było pozwolić na taką zabawę ze zbiorem, bo się miało wyznaczony termin odstawienia i taką specjalna książeczkę plantatora. 

A i Anką też się go kopało, tylko trzeba było nóż wstawić przy separatorze, żeby większe okazy przeciął, bo się do totolotka nie mieściły 

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

No to właśnie zwożą i na bieżąco skarmiają. Ale teraz mało już takich. Bardzo mało. Trochę ludzi to sieje jeszcze kurom albo królikom po jakimś rządku. Znajomy chyba najwięcej sieje - 20a, dla 5 byków i kurom coś rzuci. Czasem ktoś komu braknie to od niego weźmie, na przykład w zimie 21/22 mi przywoził trochę bo mi brakowało...

Edytowane przez Chłoporobotnik
  • Like 1
Opublikowano

My to kopaliśmy Bolkiem ale ile ziemi szło do zbiornika to masakra. Potem klasyfikator dostał w kieszeń i tak procent potroncenia był mały. Ja to wtedy szczawik byłem z ojcem na skup na błotniki się jechało c330.

Opublikowano
2 minuty temu, Qwazi napisał:

Liście z buraka pastewnego podobno nie kisną. Tak zawsze słyszałem, dlatego trzeba je spaść od razu

Przez długie lata scinalismy jesienią poplony na kiszonkę, i było to przykrywane właśnie kościami z buraków pastewnych 

Opublikowano
11 minut temu, Qwazi napisał:

Cięższy do wykopania od pastewnego, bo bardziej w ziemi siedzi. Liście się najpierw ścinało z 9 rządków ma wałek, takimi specjalnymi nożami na trzonkach. Potem je zwozilo na pryzmę, do zakiszenia. A potem burak się wykopywało i zrzucało na gromadki i z gromadek na przyczepę. Albo prosto na przyczepę. I na stację kolejową, żeby se pojechał do cukrowni. Wcześniej na wóz konny. Ojciec miał takie zakładki, że jak stanął na spodnicy, to go z tych zakładek nie było widać. Dwa dobre konie musiały być. Jak miałem 6 lat kupił siuntkę w grudniu, a na następny burak już była d47 zakupiona na przetargu w SKR. Dwurzędówką była lepsza od wyorywacza, bo ten burak wytrząsała

Kurcze, ta etka tylko dwa biegi miała...jak komarek🤦

Ogławiało się liście chyba?

Opublikowano
3 minuty temu, bratrolnika napisał:

Przez długie lata scinalismy jesienią poplony na kiszonkę, i było to przykrywane właśnie kościami z buraków pastewnych 

U nas niektórzy mieszali liście z pastewnego i z cukrowego, ale samych to się nigdy nie spotkałem

 

2 minuty temu, gregor1284 napisał:

Ogławiało się liście chyba?

Może być. U nas się mówiło ścinanie. Wiesz, jak taki nóż wyglądał?

 

5 minut temu, 6465 napisał:

My to kopaliśmy Bolkiem ale ile ziemi szło do zbiornika to masakra. Potem klasyfikator dostał w kieszeń i tak procent potroncenia był mały. Ja to wtedy szczawik byłem z ojcem na skup na błotniki się jechało c330.

Po Ance czystsze były, ale Bolkiem szło szybciej

 

7 minut temu, Chłoporobotnik napisał:

No to właśnie zwożą i na bieżąco skarmiają. Ale teraz mało już takich. Bardzo mało. Trochę ludzi to sieje jeszcze kurom albo królikom po jakimś rządku. Znajomy chyba najwięcej sieje - 20a, dla 5 byków i kurom coś rzuci. Czasem ktoś komu braknie to od niego weźmie, na przykład w zimie 21/22 mi przywoził trochę bo mi brakowało...

Burak pastewny dobra sprawa na paszę 

Opublikowano
17 minut temu, 6465 napisał:

Ja w Skierniewicach 

Zmarzłeś 🤔

Opublikowano (edytowane)
3 minuty temu, Aktywnyrolnik7245 napisał:

Zmarzłeś 🤔

Mi to gorąco było bardziej niż na maturze. W jednym dniu 3 egzaminy.

Edytowane przez 6465
  • Like 1
Opublikowano
1 minutę temu, Qwazi napisał:

Burak pastewny dobra sprawa na paszę 

Zawsze siałem i sieję. Były lata, że się nie udawały - 2013 - mokro, potem sucho, 2015 - grad, no i 2021 - sarny mi obgryzły i jeszcze do tego ślimaki.

Przed chwilą, gregor1284 napisał:

Ja nie o pastewnych...

To cukrowych u nas nie ma.

Opublikowano
1 minutę temu, 6465 napisał:

Mi to gorąco było bardziej niż na naturze. W jednym dniu 3 egzaminy.

Też ABT za jednym podejściem, czyli trzy egzaminy na raz

Ale matura to była trzy lata później 😉

  • Like 1
Opublikowano
4 minuty temu, Qwazi napisał:

 

 

Może być. U nas się mówiło ścinanie. Wiesz, jak taki nóż wyglądał?

 

 

Joci. Taka prawie wyprostowana motyka z dwoma okręgami z drutu. Jak mógłbym nie wiedzieć. U nas to wozili te liście i pryzmy z tego robili 

  • Like 2
Opublikowano
3 minuty temu, Chłoporobotnik napisał:

Zawsze siałem i sieję. Były lata, że się nie udawały - 2013 - mokro, potem sucho, 2015 - grad, no i 2021 - sarny mi obgryzły i jeszcze do tego ślimaki.

To cukrowych u nas nie ma.

Zwykle czerwone 

Opublikowano (edytowane)
4 minuty temu, gregor1284 napisał:

Joci. Taka prawie wyprostowana motyka z dwoma okręgami z drutu. Jak mógłbym nie wiedzieć. U nas to wozili te liście i pryzmy z tego robili 

Dokładnie. Nawet znalazłem w google. A znasz sposób na szybki rozładunek liści na pryzmę?

images.jpeg

Edytowane przez Qwazi
Opublikowano

 ja nie mam kategorii A , bo to uj nie pojazdy , jak deszcz to na moknie człowieka ,wogule zatrzymałem się na etapie WSKi bo nie widzę w tym frajdy

Opublikowano
4 minuty temu, gregor1284 napisał:

Joci. Taka prawie wyprostowana motyka z dwoma okręgami z drutu. Jak mógłbym nie wiedzieć. U nas to wozili te liście i pryzmy z tego robili 

W większości przypadków ludzie wyrywali buraki ręcznie, i potem jakims nożem, tasakiem obcinali liście. U nas były takie właśnie obcinaczki. Gdzieś w piwnicy powinien jeszcze stać trzyrzędowy wyredlacz do buraków 

Opublikowano
1 minutę temu, gregor1284 napisał:

Joci. Taka prawie wyprostowana motyka z dwoma okręgami z drutu. Jak mógłbym nie wiedzieć. U nas to wozili te liście i pryzmy z tego robili 

Na złom ze trzy sztuki tego wywaliłem.Maly jeszcze byłem jak skończyła się uprawa tego u nas.Na miejscu silosu gdzie liście się kisiły przechowalnia stoi.Na stacji była maszyna do załadunku na wagony i wstępnego czyszczenia.Chyba około 95 ją zabrali na złom.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez konteno
      Pytania ,porady , ciekawe spostrzeżenia i ogólnie  wymiana poglądów w kwesti maszyn widywanych na portalach ogłoszeniowych.
    • Przez radekz200
      Witam zostałem wybrany do założenia nowego tematu pogody na przyszły 2026 rok 
    • Przez radekz200
      w związku z wygraniem prezydentury 😛
    • Przez wjmarcia
      Witam.
      Przymierzam się do wymiany kotła CO w domu mieszkalnym na ten ekologiczny . Ofert na rynku i producentów jest wielu. Ceny w przybliżeniu też nie odbiegają od siebie. Proszę o opinie czy ktoś taki piec posiada i jak się spisuje. Z uwagi na zmieniające się ceny opału poszukuję pieca w którym spale drewno sosnowe, węgiel, bez podajnika, lub z podajnikiem pelet,  zboża, lub ekogroszek. Szukam pieca, który będzie miał jak najmniej elementów eksploatacyjnych które będę musiał wymieniać (mam na myśli jakieś przegrody ceramiczne ) i łatwego w czyszczeniu. Wymiary pieca powinny być takie aby swobodnie go załadować drewnem czy węglem przy spalaniu zasypowym. Pozdrawiam
      Piec będzie pracował grawitacyjnie w obiegu otwartym w starej instalacji w której jest około 250 litrów wody. W chwili obecnej nie rozważam zamontowania buforu.
    • Przez qwerty123
      Witam.
      Czy ktoś ma podobne odczucia jak ja? Jakość paliwa w tym roku to jest żenada. Starsze ciągniki typu c360 jak wiadomo im nie robi to różnicy ale nowsze sprzęty z elektroniką przy tej jakości paliwa i w tych warunkach najzwyczajniej nie działają. Wali po kilka błędów na raz. Winą oczywiście jest jakość paliwa nie przystosowanego do tych temperatur. Najlepsze jest to, że zazwyczaj unikam stacji nie brandowanych i tych z dala od większego ruchu ale w tym roku nie widzę żadnej różnicy. Co najgorsze tankuję zazwyczaj na Orlen, w kilku różnych punktach, w tym roku bez różnicy. Ktoś ma podobne refleksje?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v