Byłem dzisiaj w godzinach wieczornych w Bydgoszczy. Kolega do Biedronki chciał wejść po zakupy i powiem że czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Ludzi tłum. Wszystkie koszyki w ruchu na sklepie. Multum ludzi z całymi naręczami czegokolwiek. Po mięsie, maśle, chlebie, makaronie, ryżu, mydle i części warzyw został tylko rozpiździaj pustych kartonów. Ludzie jak nawiedzeni, brali byle brać. Masakra. Na szczęście u mnie tucznik, kogut, kaczuszka i rybka w zamrażarce. Ziemniaki, kompoty i inne zaprawy w piwnicy. W razie co tylko fajek na zapas kupiłem co bym nie musiał po sklepach łazić dopuki ten amok się nieuspokoi. Teraz pierdziele i nigdzie się nie wybieram, siedzę se na swoim i wyczekuje wzrostów cen żywca wołowego.