Głupota ludzka nie zna granic. Od dobrobytu się w głowach poprzewracało. Jak była akcja covid to padło w mediach hasło z tym nie wychodzeniem z domu. Jak poszło to info w media to akurat byłem w Bydgoszczy z kolegą u lekarza. Dzwoni do niego żona, żeby zakupy robił w Bydgoszczy, bo w Tucholi już puste pułki się robią. Pojechali my więc do marketu, to coś takiego to ja tylko w tv widziałem na tych amerykańskich Black friday. Dosłownie walka o towar. Normalna dzicz. Mięso, pieczywo i nabiał poszły pierwsze. A ja tak sobię stoję i myślę, no w sumie nic mi tutaj nie potrzeba. Świniak ubity w zamrażarce, kolejne latają w chlewiku. Jajka swoje, kuraki też w ogrodzie. Kartofle i wszystkie warzywa są. W razie WU to nie ja do nich na kolanach pójdę. Aaaa i trochę wiary mi wtedy w ludzi zostało, bo produkty wege zostały na półkach praktycznie nie tknięte 🤣 aaa i makaron z tamtej akcji kolega dał mi ostatnio na ryby