NBP i RPP ma instrument do stworzenia warunków dla inwestorów, aby poniesione ryzyko niosło za sobą adekwatne zyski. 1% czy 0,5% to prawie żadna różnica. Przy 10% inflacji stopy powinny być podniesione do min. 8-9%, ale ceną szybkiego, sprawnego opanowania gospodarki i nie doprowadzenia do scenariusza tureckiego byłyby protesty i spadki w sondażach, a wybory już niedługo. Wysoka inflacja to też redukcja długu publicznego naszym kosztem, tak więc nie ma co się spodziewać jej stanowczego obniżenia
Nie sądzę, by te wspomniane wcześniej 500zł/t za pszenicę wróciło, tak samo jak saletra po 900zł/t. Inflacja posunęła wszystkie ceny do przodu i zostaniemy na jakimś pułapie, gdzie opłacalność będzie trochę niższa niż dawniej (ze sporadycznymi mocnymi pikami w górę lub w dół, jak to na giełdzie)