Przecież piszę że ją znam, pracuje z moją siostrą , w jednym pokoju siedzą i wiem że głodem nie przymiera, po prostu to taki typ człowieka. Dla was jest to normalne jechać na urlop, stać przy garach i skrobać jakieś flądry? Nie wiem, może jestem jakiś dziwny ale urlop wyobrażam sobie zupełnie inaczej wypoczynek/ imprezowanie/ zwiedzanie kto co lubi no ale nie praca, zwłaszcza codzienne obowiązki. To tak jakby wziąć urlop w biedronce i jechać nad morze przyrobić w lidlu, chyba nie o to w tym chodzi.