Kiedyś ogólnie OC zajmowała się sprawami "tyłowymi" - ewakuacją i ochroną mieszkańców, liwkidacją darzeń itp. Miała do tego sprzęt i przeszkolenie. Te zadania miał przejąć WOT, stąd na przykład w czasie COVID ich dyzury przed szpitalami, kiedyś to było zadania OC. A teraz robi się z WOT pełnoprawne wojsko, takie trochę pomieszanie z poplątaniem, do działań na tyłach w celu ochrony ludności powinny być wydzielone, przeskzolone struktury. Na wypadek bombardowań, pożarów, skażeń chemicznych i biologicznych. Tymczasem gdzieś w biurkach tkwią zakurzone papiery z kolejnymi pieczątkami, a ludzie nie wiedzą, co mieliby w przypadku takiego nieszczęścia robić.
to jest talent do zarządzania w sytuacji kryzysowej i odporność na stres
Obrona terytorialna to zawsze było wojsko. Obrona cywilna walczyła łopatami a terytorialna miała jeszcze dodatkowo karabinek. To dość powszechne niezrozumienie...