fajno fajno, po 2tygodniach od oględzin fasoli jest decyzja białego kołnierzyka zza wygodnego biurka odnośnie strat spowodowanych deszczem nawalnym. Całe 0%.. a to że likwidator na polu mówił, że tu jest 50-70% starty to się już nie liczy, to nic, że kwiatki i zawiązane strączki były delikatne po upałach, ale deszcz nawalny to deszcz nawalny, grube krople przywaliły i pomogły temu wszystkiemu odpaść, może gdyby był spokojny deszczyk to coś z tego by zostało.. na 70% nie liczyłem, ale myślę, jak tak ewidentnie jest to z 10-15% powinni przyznać... jeszcze 2 tygodnie specjalnie czekali z decyzją, bo dzwoniłem do likwidatorów to nie mieli jakiegoś nawału roboty.
Także ja po 15latach ubezpieczania na zimę już nic nie ubezpieczam, na wiosnę może jakiś rzepak od gradu i tyle. Bo ubezpieczysz przymrozki-będą, przyjadą zobaczą - to nie przymrozek, to susza. Przydałby się taki ogólny bojkot tych ubezpieczeń, bo ja od tych 15 lat nie zauważyłem jakoś żebym mniejsza składki płacił mimo tych dopłat państwowych... za 15k to bym sobie paliwa kupił na zapas.
Może jak paliwo przez te zawirowania na świecie dobije do 12-15zł, to w miastach może zaczną myśleć, żeby bardziej swoje rolnictwo szanować niż wszystko ściągać ze świata (czcze życzenie). Zechcą zjeść fasolki... a tu w sklepach cyk 50zł/kg.