W agroloku to największe tumany pracują. Oderwane od kasy w żabce...czytają formułki z kartki, nie odróżnia tlenku od węglanu albo mi mowi, że nie poda składu ich super produktu na T1 bo to....tajemnica. jedna pipka to potrafiła dzwonić o 7 rano. Gonię to towarzystwo zawsze w pierony...