tak się składa że moja żona ma pojęcie i nie pracuje w polu od wczoraj.
mówi że nie ma możliwości aby wirus o którym mówisz był rozprzestrzeniony równomiernie na całej powierzchni pola, ponieważ wektorem są wyłącznie mszyce i też nie każdy gatunek. mszyce nie żerują równomiernie na całym polu, a ten wirus nie przenosi się przez pocieranie liść o liść.
mi tez na rdze brunatną i septoriozę liści
dodam, że zanim nie popryskałem na pszenicy nie było oznak porażenia.
teorię mam taka: niska temperatura = niedziałający fungicyd + nawożenie dolistne = dogodne warunki dla rozwoju chorób grzybowych (septoriozy, brunatna plamistość)
dodam, że zanim nie popryskałem na pszenicy nie było oznak porażenia.
teorię mam taka: niska temperatura = niedziałający fungicyd + nawożenie dolistne = dogodne warunki dla rozwoju chorób grzybowych (septoriozy, brunatna plamistość)
gen powiedz jaki to wirus?
panowie u mnie to samo na jesieni pryskana od mszyc, 11.04 aviator, skracanie, nawozy dolistne. tam gdzie podwójnie opryskałam (poprzeczniak) nasilenie jest dużo większe dlatego pomyślałem, że przypaliłem (w tamtą sobotę tak myślałem) dziś wlazłem w łan i moim zdaniem to grzyby - tylko nie wiem dlaczego aviator nie zadziałał - za niska temperatura?
foto w galerii