Pewnie w listopadzie i nie ma co się z gościa śmiać, wystarczy sobie przypomnieć jaka jesień była. Teraz jej bardziej potrzeba ciepła i mniej wilgoci niż nawozu. Z azotem bym się wstrzymał na tym polu bo ona dopiero szpilkuje. Jak się zrobi cieplej, na pole da się normalnie wjechać to wtedy dasz. Pszenicę będziesz miał późniejszą od innych więc i zabiegi będziesz z opóźnieniem wykonywał. Teraz jak dasz to więcej go stracisz niż roślina skorzysta. Wiem, że ciężko jest jak na AF wstawiają zdjęcia, że nawozy posiane a u mnie jeszcze nic nie robione. Ale Polska długa i szeroka i klimat się znacznie różni.
Dzisiaj przejechałem się z okolic Tyszowiec przez Zamość do Lublina. To na zamojszczyźnie nie ma mowy o nawożeniu bo na polach śnieg, co prawda przez dzisiejszy dzień sporo go zniknęło ale nadal jest. Od Krasnegostawu na polach bardzo mało śniegu, miejscami wcale go nie ma.
U mnie pierwsze dawki pójdą dopiero jak ziemia podeschnie, bo wpakować się w bagno to ja dziękuję za koleiny i wyciąganie. Na razie pszenica będzie musiała delektować się kąpielami słonecznymi i tym co ma w glebie a na azot cierpliwie ona i ja musimy poczekać. Wszak dopiero początek marca
Zima na wschodzie zrobiła nam psikusa strzeliła focha i zniknęła nie pozostawiając po sobie przedwiośnia czyli w nocy na minusie w dzień na plusie tak aby śnieg mógł zniknąć a rolnik mógł skorzystać z nocnych przymrozków. Ale może znowu da o sobie znać.