Słuchaj soja sobie poradzi i bez obornika. Ja na Twoim miejscu dałbym go na uprawy, które tego wymagają. Chyba, że masz go aż tak dużo, że nie masz co z nim zrobić. Jak dasz obornik czyli azot pod korzeń to bakterie brodawkowe nie będą się rozwijać, soja będzie piękna duża i zielona, strączków więcej mieć nie będzie. Potem będzie długo zielona i się położy. Więc gdzie tu korzyść z wiązania azotu z powietrza? U mnie nie dane było nic azotu, w dodatku bakterie nie rozwinęły się tak jak powinny. Myślałem, że na kolejny rok azot dam pod korzeń. Ale z tego pstaszek wrzucił z nowoczesnej uprawy wyczytałem, że lepiej nie dać azotu, nasiona zaprawić a potem jak się brodawki nie pojawią to wtedy korygować i dać 30kg N/ha. Ja zastanawiam się nad dokarmianiem dolistnym. W tym roku oprócz soi chce posiać fasolę. Trochę, czytałem o fasoli i szukałem informacji w necie odnośnie nawożenia. Znalazłem takie coś http://biblioteka.ihar.edu.pl/biuletyn_ihar.php?field%5Bslowa_kluczowe%5D=&field%5Bautor%5D=&id=42&idd=911&podzial_id=1&podzial_idd= Wynika z tego, że stosując dwukrotne dokarmianie dolistne mamy znaczącą zwyżkę plonu. Fasola i Soja różne rośliny ale są to strączki. Ciekaw jestem efektu i spróbuję tego rozwiązania w soi.