Miałem dzisiaj takie zdarzenie. Jadę szybko na najwyższym biegu z włączonym napędem na przód, dojeżdżając do przejazdu kolejowego zaczynam hamować silnikiem, redukuję biegi. Powoli wjeżdżam na przejazd, w pewnym momencie silnik zwalnia i zaczyna się dymić na czarno spod maski, tuż za szybą, bardziej z prawej strony. Myślę sobie - palę się! Wciskam sprzęgło, tocząc się zjeżdżam z torów, ciągnik zatrzymuje się a przyczepa blokuje upuszczenie rogatki!
Dymienie zaraz ustaje, próbuję odpalić ale silnik nie chce zakręcić, jakby był zablokowany.
Temperatura w normie, żadnych wycieków, olej w silniku jest.
Przyjeżdża znajomy koparką i przepycha mnie kilka metrów. Wyłączam napęd przodu. Kolejna próba odpalenia i silnik kręci i odpala jakby nigdy nic...
Wrzucam kolejno biegi i wszystko chodzi, jak przed zdarzeniem.
Co się wydarzyło? Co mam sprawdzić?