Chyba myslałeś o Sabma 200 ?
Miałem rotacyjna Samaszu...męczyłem się z nią parę lat. Nic sie nie psuło ale kosiłem tą kosiarką max 10 ha rocznie więc to żadne osiągnięcie. Problem z nią był taki,że po 2 latach 40 % farby zeszło płatami oraz to,że jak włączałem wałek to nie było słychać silnika perkinsa na obrotach ok. 1800 a tylko i wyłącznie kosiarkę. Zawsze pracuję w słuchawkach ale z Samaszem to nie dawało zbyt wiele...nie wspominając już na opinię ludzi, którzy mieszkają koło łąk, które kosiłem...oni przechodzili gehennę.
Po paru latach powiedziałem sobie dość. Sprzedałem Samasza i kupiłem rotacujną ze Słupska, która była z 88 roku a chodziła cicho i też bez awarii 2 lata.
Pojawiła się okazja kupienia nowej nigdy nie używanej kosiarki dyskowej Samaszu za 50 % ceny. Pomyślałem,że lata minęły, nowa technologia więc pewnie kosiarka jest OK....otóż nie ! Wyje prawie jak tamta rotacyjna. Malowanie nadal do d*py chociaż odrobinę lepsze bo po 2 latach farba zeszła w 5 %. Dyski zapycha ziemia z kretowisk. Klucz do wymiany nożyków oraz regulowane kierownice pokosu wyglądają jak by zrobiły je małpy w ZOO z resztek po remoncie ogrodzenia. Geometria układu zawieszenia na ciągniku to totalna porażka. Podczepianie tej kosiarki pod ciągnik wymaga dużo siły, kupy nerwów a wszystko to przy dużym ryzyku kalectwa...brak słów by to opisać. Jedyna pozytyw jaki przychodzi mi na myśl przy słowie Samasz to podejście serwisu do zgłoszenia awarii. Po skoszeniu ok. 15 ha w pierwszym roku siłownik podnoszący maszynę do transportu przestał chować się do końca co powodowało brak możliwości zabezpieczenia kosiarki na czas przejazdu. Na szybko nie mogłem znaleść gwarancji i tak trochę nieśmiało zadzwoniłem z tym problemem. Człowiek z Samaszu mnie uspokoił, że wystarczy mu nr maszyny z tabliczki. Szybko przysłał serwisanta z nowym siłownikiem i w tym roku składała się do końca bez problemów.
Kolega, który ma ponad 100 szt. bydła i rocznie kosi i zbiera masę trawy po wielu przygodach z różnym sprzętem kupił 3 lata temu zetaw z Pronaru. Kosiarka dyskowa, rozbijak i zgrabiarka. Wszystko chodzi jak zegarek i wygląda jak nowe poza farbą na dyskach i zębach mimo,że on nie dba o sprzęt w czasie sezonu a zimą wszystko stoi pod chmurką. Traktory wychodzą im różnie ale wygląda na to,że przyczepy i sprzęt zielonkowy jest naprawdę OK. Nie mówię tu o prasach bo nic o nich nie wiem więc nie będę się wypowiadał.
Tak więc jak masz gdzieś blisko dilera Pronaru to pojedż, obejrzyj i przemyśl ten zakup bo to jednak sporo kasy i inwestycja na lata a nie każdego przecież stać na to żeby przedać po roku maszyny za połowę ceny i szukać następnych.
Okruchy z ciastek mi wpadają pod klawiaturę i widzę,że paru literek nie wystukałem ale raczej da się zrozumieć o czym napisałem