W tym roku siłownik gazowy od rozdrabniacza, napinacz od napędu kosy i to tyle. Tylko, że ten kombajn miał znajomy prawie od nowości i kosił nim usługowo, więc zawsze był szykowany na tip top. Ale jesli chodzi o 700 to jak najbardziej polecam, szatan nie maszyna. Mogę dobierać hektary i nigdy kombajn nie będzie za mały, jedynie koszenie nocą na dłużej przez rotory nie wchodzi w grę bo spalanie zaraz w okolicach 30 l/ha.
Dziwna mentalność to blokada rozwoju. Chociażby można by było przeprowadzić jakieś scalania gruntów, bo kto to widział w tych czasach robić na skrawkach pod konia.
Wczesne mnie zauroczyły i oprócz Spirelli, która jest nieporozumieniem widzę same plusy. Co nie zmienia faktu, że w innym rejonie kraju może być zupełnie inaczej. W moim przypadku nie ma żadnego spadku plonu, wręcz przeciwnie bo ucieka przed okresem suszy w czerwcu, zbiór na długo przed rzepakiem i praktycznie pewne parametry konsumpcyjne co przy moich ilościach robi robotę.
Tak, coraz bardziej uodporniona miotła, wyczyniec i stokłosy nie pozostawiają wyboru.
Jest rok, że nie dojdzie nic, a jest rok że dojdzie 30 pare hektarów. Tutaj IIIa, ale są IV, V, VI. Czasami jest taka V, że sypie bo jest dobre podglebie, a trafia się IVa,b ze żwirem na spodzie i wszystko limituje woda. Aż tak na klasy nie ma co patrzeć, ale wracając do pytania, tak III klasy też dochodzą.