To jak mój Nero nieboszczyk, ze schroniska wzięty, kilka razy go oddawali bo sobie nie radzili, na ojca się w pierwszy dzień rzucił, na mniej też za chwilę, ale miejsce w szeregu miał pokazane odrazu, spokornial odrazu. Pies do swoich ostatnich dni był tak oddany, że w ogień za nami by poszedł. Z siostrą się kiedyś wygłupialiśmy, Nero zobaczył że ona mnie szarpie to mało jej nie pogryzł. Jak była burza to się pchał do domu, często go brałem do pokoju do siebie. Kiedyś dom był otwarty i drzwi do mnie do pokoju, no i położył się na łóżku. Siostra akurat była, chciała coś wziąć to warczał jak tylko weszła za próg 🤣 wkoncu ją wpuscil usiadła na łóżku to kły wystawiał i szczekał, a jak wstała to był spokojny.