Po przyłożeniu ręki do tłumika i kita w palnik cała ręka czarna i lepka i to nie od sadzy tylko od oleju. Nawet zapach taki jak przypalony olej z frytkownicy. No i wali odmą. Podnośnik nie podnosi do końca z jakiś powodów (być może dlatego że oleju w skrzyni dużo poniżej min.)
Przyjechałem z zaskoczenia (zadzwoniłem dopiero jak miałem 10km do celu) i co zastałem? Ciągnik pod prostownikiem i do tego zapowietrzony. 30 min zanim go odpaliłem w ogóle. Dach cały łatany, szpachlowany itp. Kabina poprzyginana, błotniki połamane z dziurami, a tuza nie dało się uruchomić. W środku brakuje radia, zaślepek kilku i innych pierdół.
Opony faktycznie nowe ale cudów nie wymagajcie (firmy BKT)