Firmy nasienne mają to w piździe. Żadne sądy, żadne skargi nic nie dają. Z Ożarowa akurat nic nie kupujemy ale z Inną polską firmą byliśmy w sądzie a za nasiona i tak musieliśmy zapłacić. Na noże byliśmy też z Seminisem ( nie tylko my ) no to firma przyznała że może i faktycznie ich wina i zaprawa którą zastosowali przed fuzarium wcale nie chroni, ale niczym innym zaprawiać nie będą i ciul. W tym roku był problem ze szparagówką, bo to co wrosło wcale cech deklarowanej odmiany nie posiadało. Dystrybutorzy w Polsce mają tyle do gadania co ( izraelici we wojnę). Być może jet to jakiś sposób na regulację poziomu produkcji, bo dasz nasiona takie a nie inne i rynek będzie chciał produktu, bo tam nie urośnie.
Ale jeśli firmy nasienne zaczynają bawić się w sterowanie ilością produkcji metodą wyniszczania producentów, albo sabotowania wręcz zasiewów, to chyba jesteśmy na kolejnym poziomie tego cyrku.
Facet z Ożarowa mówił że wysłali do Czech naklejki tyko firmowe do etykietowania torebek z nasionami a cała reszta, czyli konfekcjonowanie odbyło sie tam.
A teraz moja wersja wydarzeń.
1 - pomyłka
2- ktoś piznął się w obliczeniach i sprzedali nasiona gdzie indziej, a jak otrzeźwiał to zapakowali co było.
W ubiegłym roku polski przedstawiciel firmy sam powiedział że nie sprzeda nam zamówionych nasion i załatwi ( raczej sam kupi) od kumpla z Francji tę odmianę o którą nam chodzi) , bo to co miałoby iść do nas do niczego się nie nadaje a na bank nie będzie to deklarowana odmiana.