"Mamy pewien eksces w postępowaniu organów ścigania, który polega na działaniu naruszającym powagę państwa, powagę Rzeczpospolitej. Przecież tutaj chodzi o prezydenta Rzeczpospolitej, nie o ujęcie sprawców przestępstwa, którzy dopiero co je popełnili i teraz policja w pościgu za nimi wpada do Pałacu Prezydenckiego i tam ich ujmuje. Mamy do czynienia z sytuacją o innym charakterze. Mianowicie z tym, że prezydent najwidoczniej traktował tych posłów jako swoich gości. Tak to przynajmniej należy rozumieć, bo inaczej nie byliby w Pałacu Prezydenckim. Jest to moim zdaniem obrazą prezydenta. W ten sposób dokonano potraktowania prezydenta tak, jakby on nie miał prawa do przyjmowania u siebie tych osób, które przecież wcześniej ułaskawił. Nie było żadnego powodu, żeby okazać taki brak szacunku dla Rzeczpospolitej."
Oczywiście jam człek prosty i gdzie mnie do takiego autorytetu, ale pozwolę sobie nie zgodzić się z pewnymi stwierdzeniami.
Ano chyba najważniejszy w tym jest związek przyczynowo skutkowy. Czyli co było przyczyną takich działań i co skutkiem. Przyczyną było popełnienie przestępstwa a na jego popełnienie godzili się skazani i zrobili wszystko aby je popełnić. Akurat w przypadku tego co zrobili, nie było żadnych przesłanek aby w trakcie dochodzenia łamać prawo. Trza było wymyśleć inny przebieg tej prowokacji, bo akurat za to mieli płacone. Skutek to wyrok i konieczność odsiadki.
W żadnym razie nie chodzi tu o PAD a właśnie o przestępców osądzonych, skazanych i skierowanych do odbycia kary. Podstawa wymiaru sprawiedliwości to nieuchronność kary. To nie Wersal, bo patrzą ludzie i swoje myślą.
Kolejna sprawa to fakt że trzeba zrozumieć zadania SOP. Osobą ochranianą jest Prezydent. Co się stanie kiedy jednemu z "gości" ( stres, presja organów ścigania) puściłyby nerwy i stwierdził że ma zakładnika? Posunięcie z pozbyciem się tego zagrożenia z Pałacu Prezydenckiego wydaje się naturalnym.