Na unitarce podczas zaprawy porannej padł mi żołnierz. Na szczęście ja prowadziłem zaprawę i zaraz gościa na izbę chorych, karetka do szpitala. A teraz niestety. Ano niestety po dwu dniach nie odzyskał przytomności i zmarł. No to prokurator, kwity dochodzenie a w lokalnej gazecie że zajechaliśmy gościa na śmierć. Sekcja wykazała że miał wadę serca, rozmowa z matką potwierdziła że miał ale bardzo chciał iść do wojska i zataił to na komisji. Nikomu też nie powiedział u nas bo bał się że go koledzy wyśmieją. Pan prokurator powiedział tylko że gdybym z nimi nie biegł na czele grupy , to sprawa byłaby bardziej rozdmuchana a wręcz dostałbym zarzut o niedopełnieniu obowiązków.
No i widzisz? To są właśnie efekty działań Antoniego i spółki. Zrobili cyrk i teraz w każdym następnym wypadku trudno wytłumaczyć że tym razem tak nie jest.