może tak by było, nie wiem, wiem jedno że teraz przy tych kosztach to jedynie dużym gospodarstwom coś zostanie, bo na małym z samej roślinnej żeby to miało ręce i nogi to trzeba pakować nawozy i obornik żeby mieć wydajność dużą i ilością nadrabiać, bo dopłat całe nic. Obornik pochłania ogromne ilości paliwa, które to drogie, o nawozie nawet nie będę pisał, każdy wie, iść w warzywa czy owoce to też nie tak słodko, bo ze zbytem problem, klimat też nie pomaga bo przez ostatnie kilka lat nie ma sezonu bez suszy w którymś okresie, albo mrozu, powodzi. Jak tak dalej będzie to według mnie to jest początek końca lwiej części polskich gospodarstw.
Też jadę na wapniaku koszelowskim na podtrzymanie ph.