Problem zwykle dotyczy pierwiastek. Najczęściej występuje do chwili pełnego wyproszenia i odczyszczenia się maciory. Później maciora gdy nie ma już skurczy powoli wraca do normalności, ale dopóki się to nie stanie trzeba zabierać prosięta i dosadzać w każdym momencie kiedy to możliwe. Jeżeli maciora po wyproszeniu wróci do normalności jest duża nadzieja, że pozostawiona do dalszej hodowli przy następnym wyproszeniu będzie już dobrze. Z moich wieloletnich obserwacji wynika , że ok 95 % macior , które gryzły prosięta przy pierwszym porodzie , przy następnych to nie występowało.Zdarza się jednak , że przy drugim wyproszeniu jest tak samo i w tedy maciorę należy przeznaczyć po odchowie , o ile coś odchowa do kasacji. Dużo zależy też od tego jak mocno jest agresywna maciora, miałem takie które potrafiły podczas nocnego porodu położyć cały miot, wtedy takie sztuki od razu są usuwane ze stada. Nigdy nie miałem problemu ze swoimi loszkami tylko z zakupu. Po takich maciorach nie zostawia się potomstwa na loszki bo problem może powrócić. Są dwa rodzaje loszek, takie które nie akceptują prosiąt i chcą je zabić i takie które się ich boją.Maciora , która nie akceptuje przypuszcza atak przy każdej sytuacji kiedy tylko zobaczy prosię i chce je dorwać bez względu gdzie się znajduje , a maciora która się ich boi najczęściej atakuje po podejściu pod pysk. Miałem niedawno sztukę , która jak zobaczyła prosięta to stała wystraszona w narożniku porodówki i chciała z niej wyskakiwać. Z takimi loszkami jest dużo łatwiej jak się ma dobre kojce porodowe, bo jak maciora się oprosi w zwykłym kojcu to współczuję prosiętom i gospodarzowi.