Problemem jest to, że mamy milion pińcet sto dziewińcet związków i organizacji rolniczych. Powinien być jeden zz rolników i tyle. I to z nim powinien rozmawiać np. minister rolnictwa, a nie jak obecnie, gdy mamy problem z trzodą to rozmawia a trzodziarzami, jak problem z pszenicą to gada z roślinkowcami.