Podobna sytuacja: środek dnia droga gminna, ale dosyć ruchliwa. Fendt 9xx na bliźniaku z ciąganą talerzówką za***rdala całą szerokością drogi bez jakiegokolwiek zamiaru zjechania i przepuszczenia jadących z naprzeciwka. Wszyscy w popłochu na pobocze, ja zatrzymałem się na swoim pasie przy prawej krawędzi jezdni. Fendt zatrzymuje się gwałtownie pół metra przed moją maską, kierowca z ryjem na mnie, "że musi przejechać, że z przodu jechał pilot ( coś faktycznie jechało ) " itp. Zapytałem tylko nie wysiadając z samochodu, czy ma pozwolenie na przejazd gabarytem. Oczywiście nie miał i zaczął straszyć policją. Mówię: dzwoń i sprawdź w przepisach jak masz jeździć. Za mną sznurek się ustawił. Zadzwonił najpierw do szefa( duży kombinat ), pomarudził, pobluzgał i zjechał na bok. Od tej pory jeżdżą normalnie, tzn. zjeżdżją na bok i przepuszczają.