Nerwowość pojawiła się dlatego, że ta afera sięga samego rdzenia Platformy Obywatelskiej.
To, co umyka często naszej uwadze to fakt, że my nie mówimy o jakimś tam panu Kacprzyku, tylko to jest prawa ręka Donalda Tuska ds. budowania młodzieżówki Platformy Obywatelskiej. Zastanówmy się przez chwilę, czy człowiek, który w całej Polsce buduje Nową Generację, czyli młodzieżówkę Platformy Obywatelskiej, nie mógł być bardzo bliskim współpracownikiem Donalda Tuska? Oczywiście, że był jego bardzo bliskim współpracownikiem. I jako taki współpracownik czerpał korzyści z bliskości do władzy i w związku z tym dokonał ogromnego przewału.
Drugą rzeczą, która często umyka naszej uwadze jest to, że on szybciutko bokiem próbował oddać pieniądze, czyli już wiemy, że według wszelkiego prawdopodobieństwa on sam wyliczył sobie, że oszukał system na około pół miliona złotych. To jest coś nieprawdopodobnego. To nie jest lekarz, choć robił specjalizację, ale to jest działacz Platformy Obywatelskiej w białym kitlu.
W momencie, kiedy Polacy czekają w kolejce na lekarza, to w tym samym czasie, gdzieś bokiem działacz Platformy Obywatelskiej w Warszawie, ale prawdopodobnie w wielu innych miastach Polski, my to namierzymy, przepycha działaczy, których boli głowa, którzy są na kacu.
https://wpolityce.pl/polityka/763221-tylko-u-nas-afera-z-kacprzykiem-morawiecki-wskazuje-watki