Widzę że temat trochę zamarł, odświeżę trochę swoją prośbą o pomoc.
A więc, stado ok 30 krów, żywione do tej pory byle jak. Kiszonka z trawy, kukurydzy, śruta z pszenżyta i owsa, trochę koncentratu. Wydajność zachowam dla siebie 😏.Nie są to krowy z jakimś dużym potencjałem ale myślę że można z nich wyciągnąć dużo więcej niż do tej pory. Tutaj pierwsze pytanie.
Czy jest sens pchać się w koszty związanie z żywieniem jeśli tak jak wspomniałem nie są to jakieś krowy z dużym potencjałem?
Mój plan żywieniowy, do oceny. Byłbym wdzięczny gdyby ktoś pomógł przy ewentualnych korektach i doradził. Oczywiście wszystko +- 10% bo nie ma paszowozu
Kiszonka z trawy 10kg
Kiszonka z kukurydzy 20kg
Młóto kiszone 3kg
Gniecione ziarno kuku 2kg
Pszenżyto,owies,jęczmień,pszenica 2,5kg
Rzepakowa 1kg
Soja 0.5kg
Kreda pastewna
Siano jakieś małe ilości dla poprawy zdrowotności.
Byłbym wdzięczny gdyby ktoś ocenił. Jak na razie stado bez oceny i paszowozu.
Będzie dużo nowych komponentów.Jak wprowadzić to najbezpieczniej dla krów?
Jak z młótem będą to chętnie jadły bez tmr?