Podajesz informacje z drugiej albo trzeciej ręki. Piszesz że jakiś znajomy itp. Patrz jakie tu bajki opowiadasz. Weterynarz który pracuje w ubojni jest tam tylko dlatego że prawo tego wymaga. Zajmuje się on ubojnią. Ubojnią. Sprawdza czy zakład przestrzega procedur. Jak na ubojni nie ma zakontraktowanego weta to nie ma uboju. Po co taki weterynarz by miał jechać do hodowcy? Przy dzisiejszym niedoborze wetów to rolnik widzi weterynarza tylko w dniu wypisywania świadectwo lub jak jest jakiś duży problem. Tylko że to są 3 rodzaje wetów: od świadectw, wet w ubojni i wet od chorób. Każdy ma swoją działkę.
Ktoś tu pisał o FCR w brojlerze na poziomie 2.0. Jakby do mnie przyjechała agrounia albo inna telewizja to też bym takie bajki opowiadał. Taki FCR to ludzie zaczynają na kaczkach robić. Gdzie postęp hodowlany jest lata do tyłu. Żeby handlować z biedronką to już musi być firma ogólnopolska. Jak biedronka nie weźmie to pojedzie na zachód z pocałowaniem ręki ten towar wezmą.
Cena brojelra aktualnie przebiła cene kaczki. Jeszcze nigdy taka sytuacja nie miała miejsca. FCR w brojlerze 1,7 w kaczce 2,1. Co z nawiązką bilansuje wyższe ceny paszy w brojlerze. A teraz sobie dodajcie obsługę fermy kaczej gdzie od 4 tygodnia dzień w dzień musi być ściółka słana. Według tej logiki hodowcy kaczek dokładają dwa razy tyle co hodowcy brojlera. To po co wstawiają?
Wy macie informacje od kolegi kolegi, albo kuzyna kuzyna.
A i jeszcze jedno kontrakty na kurze to cena ~5,8-5,9 z dodatkami. Wolny rynek to >6,5. W takim razie Ci na kontrakcie dokładają do interesu a na wolnym wychodzą na zero? Czy jak to wygląda w praktyce??
Mieszalnie pasz też specjalnie nie chcą zarobić za dużo że blokują przyjmowanie nowych klientów?? Może nie chcą za dużych zysków mieć?