Modyfikacja instalacji elektrycznej w dużym Ursusie wykonana przeze mnie jakieś 2 - 3 lata temu. Modyfikacja obejmowała:
- kompletną wymianę instalacji,
- wprowadzenie przewodu masowego do odbiorników, by nie były one zasilane "przez blachy", szczególnie tyczy to lamp,
- wymiana puszki bezpiecznikowej,
- wprowadzenie osobnych zabezpieczeń tylko dla gniazda przyczepy, rozdzielono obwody gniazda od obwodów oświetlenia ciągnika, czyli podłączenie przyczepy z niesprawną elektryką nie spowoduje awarii w pojeździe,
- rozdzielenie obwodów świateł na prawą i lewą stronę, by ewentualne uszkodzenie jednego nie powodowało braku danego światła po obu stronach,
- przeniesienie wyłączników z bocznej kasety, do której trzeba się było schylać w zasięg rąk,
- złącze elektryczne w instalacji pozwalające szybko odłączyć przód ciągnika,
- złącze elektryczne pozwalające błyskawicznie odpiąć panel z zegarami - dwie wtyczki i odkręcenie przewodów do manometrów,
- wyniesienie prawie niewidocznych kontrolek z zegara na panel,
- dodatkowa kontrolka C2 z przerywacza kierunkowskazów,
- rozrusznik uruchamiany z kluczyka (wymiana stacyjki na mocniejszą bez załączania świateł).
Zastosowałem oryginalne wyłączniki firmy Carling z zamówionymi klawiszami (oryginały, bo mają wiele możliwości konfiguracji, a nie tylko trzy do wyboru, są trwalsze, mają rzetelne parametry, a są droższe o jakieś 40% od podróbek).
I tak, lewa kaseta idąc od góry, to:
- awaryjne,
- wyłącznik świateł,
- przełącznik świateł mijania - drogowe,
- wyłącznik kierunkowskazów,
- czerwony grzybek - klakson.
Prawa kaseta:
- wycieraczki,
- nawiew w dwóch prędkościach,
- oświetlenie dodatkowe przód,
- oświetlenie dodatkowe tył,
- był wolny, ale w tej chwili jest tam wyłącznik koguta.