Żyją z takich ludzi co przywiozą fasolę, cene urwą, a chlop powie, jak mam wieźć spowrotem i czekac na kupca i pieniadze to niech bierze, i tak od ceny rynkowej robi się 20-30 groszy mniej, na kg to wydaje się że nic, ale na tonach już wychodzi calkiem fajna sumka. Sam mialem tak z półtyczką, zawiozłem próbę w workach, wszystko pasuje, a gdy przyjechałem z towarem sprzedać to według ich próby trzeba zabrac 10 gr. To jest zabawa a nie handel. Nikt nigdy nie miał problemu co do mojego towaru. Kolega jak zawiózł nieprzebrana to cene chcieli dac przez pół, zrobił jak ja, nawrotka na placu i dziekuje za handelek