Sąsiad, starszy odemnie, opowiadał jak niedawno był na takim spędzie. Wypadł taki dwudziestoparolatek z czymś więcej na pagonie i zaczyna spędzać takich dziadków i ustawiać w szeregu. Stworzyli coś na ten kształt, sterczą oni i ich brzuszyska, a ten podskakuje i drze ryja że się za nich weźmie i go popamiętają. Szereg w śmiech, a jeden z nich się odzywa "Synku ty nas co najwyżej możesz prosić". Walczył z nimi chyba ze dwa dni, potem prosił😂.