Ja pamiętam te lata. Ludzie może mieli pieniądze ale poziom życia był tragiczny podług tego jaki jest teraz. Piło się wodę ze studni, za cukrem się z mamą w kolejce stało bo można było kupić 2kg na osobę. Czekoladę czy cukierka jadło się tylko w święta, a i jakimś 🍊 czy 🍌 to można było pomarzyć. Ciucha jakiegoś matka kupiła na rynku, buta też. Oranżada tylko na święta. Jak ojciec sprzedał świnie to całą noc stał w kolejce bo telewizory przywieźli. Jeszcze dodam że dzieciństwo to spędziłem w redlinach albo stodole. A wakacje to było 3 dni u ciotki w Warszawie.