Jezus. Nikt tu nie rozumie sprawy. Kryzys wybuchnął w moment. Zanim te k**ewskie sklepy wykorzystały sytuację to musiało potrwać. Mieli porobione umowy, kontrakty na dostawę po starych cenach, zanim porobili nowe kontrakty to musiało trochę minąć. Teraz wchodzą ceny w sklepie z tych dostaw z dołka. Zaraz odbija, to wszystko działa z opóźnieniem. Boje się tylko czy te sieci nie wykorzystały kryzysu i zmusiły mleczarnie na takie przedłużone promocje. Tzn dasz nam masło na pół roku za 2zl. Jak nie to inny to zrobi