Skocz do zawartości

arnoldino

Members
  • Postów

    1138
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez arnoldino

  1. W latach 60-tych dokładnie i jak to za komuny kto miał znajomości, odpowiednia funkcję partyjną czy właśnie i takiego mieszkali to zawsze miał wpisana inną klasę niż faktycznie była, niemal zawsze były zaniżane. A potem są posty ze 5 klasa a pszenica po 8 ton sypie czy rzepak po 5 ton gdzie faktycznie jest znacznie lepsza ziemia niż to co w oficjalnych papierach.
  2. Niestety taka smutna prawda. Siałem na jednym kawałku LiD invicto to handlowiec zachwalał odmianę jak zamawiałem że sypie grubo ponad 5 ton u rolników i faktycznie w opisie był jeden co miał takie wydajności tylko że działka na której miał to posiane miała poniżej 0,5 ha.
  3. Czytałem te rewelacje z nawożeniem i to jest robione tak jak te programy "Idę na rekord" żeby tylko klientów nałapać i towar wcisnąć. Cały problem polega na tym że doświadczenia robione są na poletkach a jak już się trafia większe kawałki to "wyniki" są z jego najlepszych fragmentów. Trzeba też dodać że dane są z jednego roku więc też trzeba to traktować z pewnym dystnsem. Jak na YouTube kosi pszenicę i komputer pokazuje mu 9-10 ton a jak przychodzi do policzenia średniej w całej działki to się potem okazuje że ledwo ponad 7 sypało. Przy obecnych cenach nawozów i chemii i niepewnej cenie rzepaku w żniwa takie eksperymenty są dość ryzykowne chyba że masz odpowiednie rezerwy finansowe jakby coś poszło nie tak to wtedy można eksperymentować
  4. Tu nie chodzi o kopiowanie czyiś rozwiązań czy techniki uprawy. Co niektóre spostrzeżenia które przedstawiałeś choćby w ochronie na platka były przydatne. Patrząc na między innymi Twoje doświadczenia z intensywnym nawożeniem jesienią mam dość sceptyczne podejście do podawania pod pług jakby nie patrzeć takiej dawki azotu jak i niektórych przypada na całkowite nawożenie. I całkiem możliwe że zwyżkę potencialnego plonu zjedzą koszty zwiększonej ochrony i na końcu zysk wyjdzie taki sam albo i mniejszy niż gdyby podzielił tą ilość na połowę i dał dwóch dawkach jesienią.
  5. Stare porzekadło ludowe mówi: "żeby uczyć się na błędach a najlepiej jak nie ma swoich". Z całym szacunkiem dla Twojej osoby nie traktuje tych wpisów jako prawdy objawionej czy wzorca do naśladowania. Traktuje jako ciekawe obserwacje które warto mieć "z tyłu głowy" przy planowaniu nawożenia czy ochrony aby nie popełniać tych samych błędów w nieskończoność. I właśnie w tym staniem i czekaniem na przymrozek bo błoto na polu jest cały sens dawania dawki mocznika późną jesienią. Z założenia ten azot który podaje się teraz ma być takim wypełniaczem i źródłem właśnie gdy wiosną wegetacja ruszy szybko a nie będzie możliwości wyjechać z pola. Nie wiadomo co będzie w lutym/marcu. A właściwe nawożenie i tak wiosna pójdzie tylko już bez napinki że się rośliny tęczowe robią.
  6. W pełni się zgadzam z pobieraniem pokarmu przez roślinę. Tylko nie można popadać z skrajności w skrajność. Jak sam dobrze wiesz i nie raz o tym wspominałeś że kiedyś podawałes azotu grubo ponad 200 kg i nie kończyło się to dla niego za dobrze, jak teraz zmniejszyłes ilość to i plon wzrosł i zdrowotność. Nie mówię żeby go głodzić ale też walenie nawozu bez opamiętania też jest bez sensu. Przyjmując że rzepak jest w stanie pobrać do spoczynku zimowego między 60 a 100 kg N w zależności od terminu siewu to tyle powinno się dostarczyć. Ale podawanie przedsiewnie 150 kg N jak zrobił to kolega to jednak trochę przesada zwlaszcza że rzepak to roślina która jednak pozostaje prawie cały rok na polu. Z doświadczeń nawożenie duża dawka N przedsiewnie żeby zaspokoić potrzeby na dłuższy czas sprawdza się jedynie przy roślinach jarych. W oziminach tylko raz próbowałem na małym kawałku i mocno średnio to wyszło.
  7. Albo i więcej, tyle że nie ma za dużych szans aby takie warunki wróciły.
  8. Tu nie chodzi o zasadności podania czy nie podania mocznika pod pług czy w łapę tylko o ilość jaka została podana. Takie ostre nawożenie na "dzień dobry" a potem nic nie jest niczym dobrym. Prosty przykład zjedz rano mega śniadanie a potem do samego wieczora coś tam tylko raz przegryźć. Teoretycznie się to sprawdzi bo bilans energetyczny będzie się zgadzał ale czy to wyjdzie na dobre dla organizmu to bym z tym mocno polemizował. A stosowanie mocznika w listopadzie czy grudniu ma właśnie zabezpieczyć potrzeby roślin na starcie w lutym/marcu gdy każdy będzie czekał na oficjalne pozwolenie to roślinki będą miały co jeść. Stosowałem mocznik z inhibitorem w ostatnich dniach listopada, patrząc po przebiegu pogody dotychczas i po prognozach na najbliższy czas to azot będzie dostępny koniec stycznia początek lutego gdzie możliwe że w moim regionie wegetacja moze już startować a nie ma żadnej pewności że da się wjechać. Wczoraj Zelma wrzucił film z testów bacter X, warto obejrzeć zwłaszcza dla osób które planują stosować te cudowne bakterie co niby dają tak potężne efekty.
  9. Rzepaki po 200kg, pozostałe po 100kg tylko że z inhibitorem był. Azot "zblokowany" przy obecnych warunkach na około 8-10 tygodni. Jak wegetacja ruszy wcześnie a nie będzie możliwości wjechać i wyjechać to sobie z niego pociągnie.
  10. Moje wszystkie oziminy tydzień temu dostały mocznik i temat zamknięty do lutego/ marca zależnie jaka pogoda będzie. Z tą saletra w styczniu to bym się jednak zastanowił i to mocno
  11. Jak masz patenty na testowanie nowych rozwiązań to się pochwal, wszyscy skorzystamy 😉. Po to forum jest żeby wymieniać się metodami. Z tym się zgodzę akurat jego doradca jest mój dobry kolega, nie raz robił na jego polach dość ryzykowne eksperymenty uprawowe gdzie osobiście wolałbym takie coś robić na jakiś małych kawałkach rzędu 0,5 ha a tam to od razu testy na 50 ha. A ile razy nic z tego nie wyszło. Mimo to dalej wierzą w co niektóre rzeczy bo to przecież "doradca" powiedział a on to się przecież zna.
  12. Przy dużych gospodarstwach to trochę inaczej podchodzą. Jak się zdarzy okazja to się chwilę porozmawia miejscowym obszarnikiem o plonach to nie przywiązuje on takiej wagi do wydajności z działki a bardziej do średniej z całości. Skala uprawy jednak wymaga sposobu patrzenia na wydajność. Jak się pytałem o średnia z rzepaku to mówił 4,300 z całości zasiewów gdzie miał go 150 ha w tym roku a pytając o konkretne działki to był w stanie powiedzieć tak z głowy gdyż tylko rozbieżności między polską szczególnymi polami były spore od niecałych 3 ton do pobrania nad 5. Jak nie będzie warunków to parametrów też nie będzie wraz z plonem. Bardziej mi chodziło że jak jara dostaje cały azot przed siewem i daje radę zbudować plon i parametry ( oczywiście jeśli warunki i ilość wody jest odpowiednia) to dlaczego w ozimej podajac cały azot wczesną wiosną miałoby być inaczej a coraz częściej maj/ czerwiec brak opadów. W rzepaku to się każdy stara podać potrzebny azot możliwie jak najwcześniej a przecież i tak go pobiera do czerwca/lipca.
  13. Na pewno innym niż pszenica, tak na poważnie na plon ma wpływ bardzo dużo czynników nad którymi kontroli nie mamy, przez drogę kawałek 10 ha rzepaku na jednym końcu piękny a na przeciwnym taki że się patrzeć nie chce. Jedno pole a taka przepaść w wyglądzie roślin. Krótko mówiąc porównywanie plonów z dwóch pól gdy nie ma możliwości idealnie odtworzyć wszystkich warunków jest bez sensu. Już nie wspominając że to jednak różne regiony kraju i to co się sprawdza w jednym nie musi w innym.
  14. Osobiście się "wyleczyłem" z tym lataniem z azotem a to na "flagę" a to przed "kłosem" itd. Reszta azotu idzie wczesną wiosną w saletrosanie i saletrze/rsm i przed zimą 100 kg mocznika. Po doświadczeniach z całym azotem przedsiewnie w pszenicy jarej nie ma co sobie życia utrudniać i potem czekać na deszcz w maju czy czerwcu bo trzeba kolejna dawkę azotu podać. W rzepaku tak samo połowę już dostał, reszta w lutym/ marcu i nawożenie zamykamy. Piszesz o dwóch różnych polach z innymi przedplonami, z inną zawartością wyjściową składników, z różnym systemem nawożenia i innymi ilościami dostarczanych składników i oczekujesz że wyniki będą takie same na obu. I kto tu herezje pisze czy raczej to myślenie życzeniowe nie biorąc pod uwagę tysiąca zmiennych które także mają wpływ na finalny plon.
  15. Stanowiska po strączkach to głównie znacznie mniejsza presja chwastów, sieje głównie po strączkach (groch,łubin) i czasami po zbożach i jest różnica w zwalczaniu potem chwastów. To co azotu nawiąże to też na plus, zawsze parę złotych w kieszeni zostaje
  16. To nie dziadostwo w jego wykonaniu a totalna ignorancja w zachowaniu poprawnej praktyki rolniczej i trzymaniem terminów poszczególnych zabiegów
  17. Trochę dzisiaj przymroziło i się na utrzymać do jutra. Wieczorem jadę bo to nie wiadomo kiedy się znowu okienko trafi że da się wjechać i dziur nie narobić
  18. Inny region, inna technologia uprawy, co się sprawdza u mnie nie musi i innych. Zawsze wychodze z założenia żeby tak prowadzić gospodarstwo żeby się kasa na koncie zgadzała a jakimi metodami się to osiągnie to już mniej istotne
  19. Wtedy w 2022 wszystko było podawane wiosna jak i mocznik tak i saletra. Pomijamy nawożenie pod jare, tam wszystko idzie przed siewem. Dopiero jesień 2023 zacząłem próby z nawożeniem mocznikiem koniec listopada/początek grudnia. Najpierw w rzepaku, w zeszłym roku w pozostałych oziminach, reszta normalnie wiosna. W tym zwiększam w rzepaku do 200/ha a w pozostałych zostaje przy 100/ha. Reszta jak tylko się da wjechać wiosną i zamykam nawożenie. Czy to dobre rozwiązanie pokaże waga w żniwa. Przez pełzająca wegetację i brak pewności jak będzie wyglądał luty/marzec dostarczenie części azotu teraz jest najlepszym wyjściem. W zeszłym roku podawałem między 15 a 20 grudnia i też podziałał. W "naszym regionie" do połowy grudnia to można spokojnie jechać. Przy pszenicy stosowanie samego mocznika trzeba jednak na starcie wspomóc choć trochę saletra albo dać część teraz a wiosna reszta.
  20. Na 1 ha poszła wtedy normalnie saletra 250kg bo akurat tyle zostało z poprzedniego roku i wyglądało to parametrami wtedy trochę lepiej. Podobną ilość azotu a jednak szybkość w dostępie dla roślin swoje zrobiła. Nawozy wtedy drogie a nie wiadomo było jaka cena w żniwa będzie to się też dawki obcinało ile było można. Jak nawozić samym mocznikiem to bardziej by się sprawdziło teraz podać część i resztę wiosną.
  21. U kogo zamawiasz?
  22. W jarej pod agregat mi się temat sprawdził, w 22 jak był ten skok cenowy z nawozami to poszedł mocznik pogłówne na pszenicę ozima wczesną wiosną jako jedyne nawożenie azotem i tak średnio byłem zadowolony z efektów. Była to dawka mocno zredukowana tylko 150 kg/ha i jednak trochę brakowało na starcie co później nie dało się już nadrobić.
  23. Jak dasz mi gwarancję z rekompensata finansowa na przebieg pogody w przyszłym roku to poczekam do wiosny. A gdyby ludzie nie kombinowali to dalej w polu robiłbyś koniem i motyką a jeździł wozem. Zmienia się klimat, zmieniaja warunki i trzeba się do nich dostosować. Stosuje te technologię co się sprawdzają, niekoniecznie te które są modne na daną chwilę.
  24. Takie mają ceny u mnie w okolicy, jakbym brał większe ilości to by było warto poszukać lepszej oferty. Mały worek w 3 hurtowniach co mam w okolicy to zawsze jest drożej niż BB. Taki jest plan, przedtem było tylko nawożenie wiosenne azotem, od dwóch lat próby z mocznikiem 100kg/ha w grudniu i potem wiosna reszta na 2 wjazdy. A że testy wyszły pomyślnie w tym roku zwiększam dawkę do 200/ha i reszta w lutym/ marcu w saletrosanie 330 kg/ha i zamykam nawożenie. Na pozostałe oziminy po 100/ha wiosna reszta i też koniec nawożenia. Po próbach w pszenicy jarej jak dostaje 200 kg mocznika przedsiewnie plon nie odbiega od tego jak było nawożenie pogłówne w dwóch dawkach saletra. W tym roku białko było 14,5 gluten 30 tylko masy brakło 71 kg/hl. Plon wyszedł 5t/ha, nie był jakiś szałowy ale przy takim nawożeniu to nie było źle
  25. Każda hurtownia ma swoje ceny, jak u Ciebie tak nie zdzierają to tylko się cieszyć. Ta co mam bliżej za import wołaja 2280 Zależy od którym rejonie kraju mówimy, i jednych można spokojnie poczekać, u innych to już tak nie bardzo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v