Czy małe gospodarstwa się nie liczą? I tak i nie. Wszystko zależy od tego co produkujesz, możesz mieć 12 ha w ziołach i 12 ha zboża, a kto więcej zarobi już wszyscy wiemy.
Nie ma co się oszukiwać, ziemia się kończy, mali mają z każdym rokiem gorszą sytuacje do rozwoju gospodarstwa, raz że koszta produkcji (kilkunastohektarowe gospodarstwo ma dużo większe koszty produkcji tony pszenicy niż np gospodarstwo o powierzchni 300 ha), a dwa że konkurencja pozostałych gospodarstw (10 hektarowca nie stać żeby kupic 3 hektary ziemii, a rolnika mającego 300 ha już tak) Pozostaje przebranżowienie, ale to wiąże sie z dużymi kosztami i chyba jeszcze większym ryzykiem i żadne 60 tyś z restrukturyzacji tego nie załatwia. Przykładowo, ze zbóż przerzucasz się na zioła warzywka czy jeszcze coś innego, doświadczenie w uprawie masz żadne, tyle co wyczytasz i się dowiesz na własną ręke tu i ówdzie. A wg mnie, jeśli się nie powiększysz albo przebranżowisz to gospodarstwo jest w agonii, dlatego takie kilkunastohektarowe gospodarstwa bedą prowadzone "pod dopłate"
Zboża sprzedaje tam gdzie biorą, tzn z tej racji że produkuje mniej niz ilosci samochodowe czesto mam problem z załatwieniem samochodu (dogadanie się z sasiadami zeby dosypac na auto nie zawsze wychodzi bo jeden chce sprzedać w grudniu, drugi w lutym a trzeci w maju). Jak ktoś przyjedzie do mnie na podwórko to sprzedaje, jak nie to gonie ciągnikami do większego hodowcy
Czemu nie chcą wejść w grupy producenckie?
Ja myślę że to mentalność. Każdy wie najlepiej co dla niego najlepsze. Rolnik od x lat robi tak i jest dobrze więc po co to zmieniać? Mówie oczywiscie o rolnikach "starszej daty" Najeździsz się, poproponujesz a na końcu i tak cie ktoś zastrzeli tekstem ze ty chyba chcesz mnie oszukać, a jak uslyszy o dodatkowej papierologii to już w ogóle kosmos. Oczywiscie piszę ze swojej perspektywy, nastohektarowca, bo wiadomo ze latwiej dogadac się 5 obszarnikom niż 15 mniejszym rolnikom