Największym problemem jest to, że byk zanim dostanie w łeb na ubojni dwa, trzy razy zmienia właściciela. Najpierw od rolnika kupuje jakiś gołodupiec, potem duży pośrednik skupuje od tych gołodupców i wiezie posegregowane do odpowiedniej ubojni. Już zanim pojawią się ćwiartki z byka są 3 osoby do podziału zyskiem, a każdy zarobi bo nie robi tego charytatywnie. Na każdym szkoleniu w odr pier**lą że trzeba wyeliminować pośredników tylko dopóki nie będzie woli ubojni żeby kupować bezpośrednio to można sobie gdybać. Tak samo grupy producenckie. Inaczej się rozmawia z kimś kto dysponuje 5 sztukami na rok a inaczej z kimś kto moze zaoferować 1000 na rok.