No nie do końca się zgodzę z tą tezą że z gospodarstwa się bardziej nadaje - ma większą wiedzę na co się godzi idąc na gospodarstwo poza tym żona kobieta to nie PAROBEK ale nie musi też być DAMĄ DWORU wszystko w pewnych granicach .Jedne widzą tylko kasę inne podchodzą do tak jak się należy ale to zadanie dla dwojga w narzeczeństwie aby ustalić czego się oczekuje jak to ma wyglądać ,a nie wpierw większość udaje kogoś innego a po ślubie odmiana i rozczarowanie to nie tak sobie wyobrażałem-łam .No niestety ale to gdzie skim jak będą młodzi mieszkać muszą ustalić między sobą tak samo czym będą się zajmować zawodowo . Jak można po ślubie bez wcześniejszych ustaleń oczekiwać że żona będzie pomagać w hodowli czy jeździć ciągnikiem albo że mąż sprzeda czy wydzierżawi gospodarstwo i pójdzie do pracy . Zyjemy w czasach gdzie w związak ładują się coraz starsi a zachowują się jak smarkacze i myślą że przehytrzą drugą stronę ,niestety minęły te czasy gdzie z poświęcenia wstydu i bezradności (zwykle) żony godziły się na trwanie w związku marnując swoje życie .Brak wyobrażni i odpowiedzialności to czego dzisiejszym związkom brakuje plus bestoskie bezobowiązkowe życie w młodości i jak prychodzą pierwsze konsekwencje decyzji to płacz i bezsilność a zycie jest co raz brutalniejsze i bezwzględne