Brat wczoraj złożył wypowiedzenie.
W listopadzie było by 11 lat pracy w tej firmie.
Ukraince go zdenerwowały, od czasu tej wojny mają jak pączki w maśle.
W ciągu trzech tygodni odeszło dwóch co się naprawdę znają.
Kierownik już nigdy nie będzie spał spokojnie, tak samo szef.
Kecapy nic nie potrafią sami zrobić, nawet przy naprawach nie rwą się do pomocy.
Jak ściągneli żony z dziećmi to i pracować się im bardzo nie chce.
to i i nas tak że dobzi operatorzy się zwalniają, przyjdą tacy świeżaki i co to za robota jest z nimi, eh szkoda gadać, zostają tylko zaufani podpierdalacze, a kto mądry złapie trochę fachu i nara