U nas woziliśmy do lokalnej ubojni.
Był też łuków, ale jak on nieraz doope ozłocił to na koncie było 0 zero
Na krowy była druga ubojnia co dobrze płaciła.
Były też z dobrą ceną, ale później jeździj żeby pieniądze przysłali
u nas też tyljo na spędy, kurwa co się człowiek naszarpal z tym bydłem teraz to wygoda, albo te świnie, ile razy kolowka się zarwała albo chciały wyskakiwać matko