Miałem posiane trochę grochu ozimego, nie było rewelacji ale był już suchy. Mówię za wczasu do znajomego że ma mieć kombajn w pogotowiu bo na dniach będzie do zbioru groch. W niedzielę podjechałem i mówię że na jutro burze to może po południu skosimy. A znajomy na to, że on nie ma jeszcze kombajnu gotowego, czym ty się martwisz, pogoda będzie itp, itd. A wczoraj cyk - ulewa, trochę gradu, wszystko się osypało, dziękuję, do widzenia