W okolicy gospodarzy gość synem. Dziadek po 70, syn jakoś koło 40. Pola ze 40 hektarów, w tym ponad hektar ziemniaków. Kiedyś koło 10 macior, teraz 2 żeby spasać odpadowe ziemniaki. Syn się pochorował na płuca, w kurzu przy śrucie robić nie bardzo, w smrodzie gnoja też i powiedział, że dochowa się to co jest i koniec. Dziadek 4 miesiąc j*bie ich równo a stołuje się w knajpie bo powiedział, że więcej do gęby nie weźmie żarcia, która ugotowała synowa popierająca w decyzji swojego chłopa. Twardy gość.
Słonecznie, trza by się spinać.
Stary glupi chlop