Dobra, naczytałem się w postach teorii a teraz podzielę się swoim DOŚWIADCZENIEM. Zacznijmy od tego, że na silnie zaperzonym polu praktycznie żadna uprawa nie uda się tak jak byśmy tego chcieli. Owszem, zboża "coś tam" zbierzemy, ale perz potrafi zabrać połowę plonu. Broń Boże żadnego owsa bo będziesz miał na żniwa mieszankę zboża z trawą, kombajn będzie miał ciężko młócić, a jak zbierzesz słomę to bydło będzie podjadać ze ściółki. Przede wszystkim silne rozłogi perzu bardzo psują strukturę gleby i dopiero intensywna uprawa na przykład glebogryzarką tak rozdrobni kłącza, że jako tako będzie dało się uprawić, tylko że to jest paliwożerne i bardzo rozpyla oraz przesusza ziemię.
W roślinach dwuliściennych można zwalczać perz graminicydami, nawet w niektórych zbożach można stosować Attribut który zwalczy perz ale po żniwach on znowu odrośnie. Najskuteczniejszy jest nadal glifosat i przed jego zastosowaniem najlepiej uprawić pole talerzówką i poczekać aż się intensywnie zazieleni, wtedy wykonać oprysk. Gdy tak robiłem następnego roku praktycznie nie było już perzu. Oczywiście musi minąć pewien czas zanim kłącza się rozłożą więc pole nie będzie zupełnie czyste i na zaperzonym polu może być czasem problem chociażby z orką.
Takie zaniedbane pole wymaga CZASU. Nie będzie rewelacji choćby nie wiem co byś zasiał, jeżeli faktycznie jest bardzo mocno zaperzone. Ja bym na twoim miejscu zasiał coś, co można pryskać od perzu np. łubin albo kukurydzę, tylko miej w pamięci, że te opryski będą skutecznę tylko w tym sezonie a po żniwach perz odbije. Po żniwach od razu talerzówka i czekamy aż wyrośnie łąka. Na to glifosat i dać mu czas, żeby spokojnie podziałał, ze 3-4 tygodnie. Niektórzy twierdzą, że można orać już nawet po 3 dniach bo glifosat już będzie krążył w całej roślinie (w liściach i kłączach) i powinien go załatwić, jednak nie umiem tego potwierdzić z własnego doświadczenia. Co prawda kiedyś skosiłem mulczerem taki kawałek opryskany kilka dni wcześniej na którym jeszcze nie było objawów. A po miesiącu już normalnie wszystko żółte.
Jeśli chce ci się bawić trochę w zielarza to poszukaj zbytu na kłącza perzu. Są firmy farmaceutyczne, które to skupują tylko trzeba to umyć, odsortować najgrubsze kłącza i je wysuszyć ale podobno da się pare groszy zarobić. Zdobyłem w zeszłym roku kontakt do skupującego ale ostatecznie zabrakło mi czasu aby się w to bawić więc niestety nie potrafię powiedzieć, czy to dochodowy interes i wszystko spaliłem randapem. Jedno jest pewne, nie ma żadnego nakładu w pole oprócz nakładu czasu i pracy aby to z ziemi powyciągać i przygotować do sprzedaży.
Podsumowując uzbrój się w cierpliwość, zanim pole doprowadzisz do kultury to będziesz musiał się pomęczyć z perzem i słabymi plonami.