Solidny ruski prostownik przywieziony ze złomu, ktoś go katował, że popalił kable w środku, a bezpiecznik był zrobiony z patyka i drutu, brak obudowy. Diody sprawne, transformator też, miał połamany przełącznik zakresów (sekwencyjny), skleiłem na super glue. Mocy ma tyle, że można spawać, pewnie i odpalenie by mu nie zaszkodziło. Generalnie solidna konstrukcja.