Tutaj przypomina mi się sytuacja, gdzie kiedyś, kiedyś przyszedł do nas znajomy i tak gada z rodzicami o różnościach, i temat zszedł na nasz bank spółdzielczy (a kredyty miał w tym banku, że o innych chwilówkach nie wspomnę), mówi:
Z: No, ale ta naszo kierowniczka to dobro kobita.
Matka: A to czego tako dobro?
Z: A bo jak dzisiej byłem to mi pinknie doradziła.
M: A to co Ci takiego doradziła??
Z: kredyt.