Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A czy to ważne jaki ma się zawód? :)

Mi to nie przeszkadza Jaki kto ma zawód. Jesli moja dziewczyna chciałaby zostać i pracowac na swoim gospodarstwie to czemu nie. <Przeprowadzka fajna rzecz. Potrafię to uszanować, jesli ktos zajmuje się tym co lubi.

 

Hehe, najlepiej żeby miała z 200ha i stado Fendt'ów w garażu, a samo gospodarstwo bez hodowli :P

Ale macie chłopacy wymagania, Oby kochała i szanowała a reszte to się da.

Opublikowano

Mi czasami też się pytają dziewczyny czym się zajmuję i jakie mam plany na przyszłość ( zawodowe ), to mówię że jestem ,, Drwalem ,, i żadna mnie jeszcze z tego powodu nie zostawiła a wręcz przeciwnie dopytują się na czym ta praca polega.

Witam kolege po fachu :D

ady tam gadacie co ja mam powiedziec? zajefajna kolazanka mi zwiała :mellow: poleciała do angli <_< a taka fajna była :rolleyes: wrecz jeszcze bym sie :wub: ale dała noge -_-

Opublikowano (edytowane)

A ciekawe czy jest na forum jakaś dziewczyna która chce chłopaka na gospodarkę. Jak tak to ja się zgłaszam ;)

 

 

 

 

;) ;)

przyłączam się do kolegi chociaż może być tez w drugą stronę Edytowane przez cinek1808
Opublikowano (edytowane)

drwał to jeszcze, ale jak się mnie pytają i mówie mechatronik to się pytają "a to rodzaj naprawiania samochów za pomocą komputera?" xD Odpowiadam "powiedzmy, ale to bardziej skomplikowane". Najlepsze jak się blondynka o to pyta xD - wiem wredne to było..

Edytowane przez Famer21
Opublikowano

A czy to ważne jaki ma się zawód? :)

Oczywiście że jest ważny, nie najważniejszy ale spróbuj żyć z kimś kto non stop rozmawia o pracy lub przynosi obowiązki zawodowe do domu.

A co do rolnictwa to ja osobiscie uważam, że to nie jest praca tylko... sposób na życie.

Opublikowano

Oczywiście że jest ważny, nie najważniejszy ale spróbuj żyć z kimś kto non stop rozmawia o pracy lub przynosi obowiązki zawodowe do domu.

A co do rolnictwa to ja osobiscie uważam, że to nie jest praca tylko... sposób na życie.

 

 

Może i tak, nie wgłebiałam się w pracoholików itd;)

ale myślę ze w zyciu zawsze mozna znalesc jakis kompromis:)

Opublikowano

Dla faceta praca jest inaczej postrzegana jak dla kobiety. Facet musi mieć to spełnienie, że zarabia więcej, a kobieta, że jej praca jest ważna, liczy się. Dla mnie ważne zawsze było tylko to, żeby podobało mi się to co robie i za co mi płacą i tak jest.

Opublikowano

praca jest b.ważna w życiu, zależnie od charakteru jednym przesłania cały świat innych nie obchodzi wogóle:D najważniejsze to nie popadac w skrajności i o to się modlę:]

Opublikowano

Ja dzisiaj doszłam do wniosku, że chyba popadam w pracoholizm. Wczoraj byłam w pracy 12 h, dzisiaj wychodziłam z biura o 18 i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że od wczoraj jestem na urlopie :]

Opublikowano

czyli dziewczyna miałaby przyjść do mnie na gospodarkę.Nie miała by dużo obowiązków.Chętne dziewczyny proszę pisać

Zapomniałeś jeszcze podać ile płacisz za godzinę i czy na umowę o pracę czy zlecenie.

Opublikowano

Przecież w tych czasach kobieta na gospodarstwie zajmuje się domem i ogrodem z tego co widzę, na polu nie ma dla niej żadnej roboty wszystko maszynami robimy, na posesji też nic. Kobieta na wsi to ma swoją prace, a po pracy dom jak w mieście tyle, że więcej m2 do porządkowania ;)

Opublikowano (edytowane)

Zapomniałeś jeszcze podać ile płacisz za godzinę i czy na umowę o pracę czy zlecenie.

do pracy to ja ukraińców zatrudniam.Żona powinna tylko wspierać męża i tak uważam Edytowane przez cinek1808
Opublikowano

Widzę, że coraz więcej anonsów się pojawia na forum :D

 

jaro30 chodzi o posag tak? hmm no wiesz nie koniecznie musi być przed ślubem :D pewnie facet to wymyślił: materialista i szowinista. :P

Gość Profil usunięty
Opublikowano (edytowane)

Jest też powiedzenie "Choćby koza biała - byle posag miała" , żarty żartami ale są prócz niego rzeczy tak cenne, że aż można rzec bezcenne ;).

Tak w ogóle zbliża się przedostatni week karnawału, Kocury! może coś upolujecie:P :P :P

Edytowane przez Profil usunięty
Opublikowano (edytowane)

Przyglądam się temu wątkowi od dłuższego czasu, aż nie wytrzymałam i założyłam sobie konto :P

Tak się w moim życiu zdarzyło, że mój mężcyzna jest rolnikiem a ja do szpiku miejską dzieuchą :) Co prawda mój tata prowadzi gospodarstwo, ale mama zawsze pracowała w mieście i tam mnie podrzucała babci na przechowanie na 10 h dzennie, w mieście chodziłam do szkoły, miałam przyjaciół, więc w zasadzie o wsi i gospodarstwie wiem niewiele. Później wyjechałam na studia i byłam święcie przekonana, że wołami nikt mnie na wieś nigdy nie zaciągnie, mimo że jestem jedynaczką, to na dziedziczkę ojcowizny się nie nadaję. Jak kupiłam sobie mieszkanie, to tata uznał, że faktycznie nie żartuję i zaczął wszystko sprzedawać, bo teraz to on odpoczywać z mamą powinien, a nie setki hektarów obrabiać. A że życie, to podstępna i ironiczna besta, to pchnęło mnie w ramiona pewnego przystojnego gospodarza ;) I im dłużej ze sobą jesteśmy, tym ja bardziej zastanwiam się, czy to wszystko może się udać. Bo niby on wie, że ja mojej pracy nie rzucę za żadne skarby świata (a w przypadku zamieszkaniia u niego oznaczałoby to codzienne 80 km dojazdów w jedną stronę), moja praca wiąże się czasami z długimi delegacjami i raczej wiele pomocy to on ze mnie miał nie będzie. Zastanawia mnie tylko, czy jak rzeczywiście okaże się, że wychodzę z domu o 7 a wracam o 18, to czy wtedy zdania nie zmieni :P

I później pojawią się "delikatne sugestie", żebym może jednak z pracy zrezygnowała. Obawiam się tego, bo moja mama pół życia słyszała od rodziny taty, że mogłaby zająć się "czymś pożytecznym" (czytaj: pracą w gospodarstwie) a nie "po mieście latać", mimo, że to "latanie" dawało całkiem konkretną pensję co miesiąc.

 

Panowie, jak to jest, mając duże gospodarstwo, zgodzilibyście się, żeby żona realizowała się zawodowo, nawet jeżeli oznacza to, że nie ma jej cały dzień w domu albo jeździ w delegację na tydzień czy dwa?

Edytowane przez werka
Gość Profil usunięty
Opublikowano

Po pierwsze witamy. :) Widać coraz więcej rolniczek wspiera "szpilki" na AF. ;)

 

To sprawa bardzo indywidualna, nie mniej jednak uważam, że jednak każdy farmer po pracy ceni sobie możliwość spędzenia wieczoru razem z małżonką. @werka co z dziećmi, bo jednak potomek szczególnie męski to marzenie każdej głowy rodziny farmerskiej? Ja osobiście nie chciałbym, aby żona ciężko pracowała w gosp., tym samym może nawet pracować poza gosp., byleby dbała o ognisko domowe.

Opublikowano

Strasznie mi się podobają pomysły typu "mąż na roli a żona z miasta na noc wraca" (albo i nie -delegacja ;) )-taaa oczywiście wiem że dzieci byleby zdrowe były itede :D .

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
    • Przez rafals3001
      Witam czy znajdą się jeszcze fajne ustabilizowane dziewczyny lubiące życie na wsi ciszę spokój gospodarstwo które chciały by zamieszkać na wsi założyć rodzinę? Jeżeli takowe się znajdą zapraszam do pisania w temacie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v