Skocz do zawartości

Weterynarze i patologie jakie tworzą


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam , chcę się odnieść do zjawiska jakie zaczyna mieć miejsce w mojej okolicy i jest godne potępienia ,ponadto powinno być usankcjonowane ,mianowicie:lekarze weterynarii nie chcą udzielać pomocy cierpiącym zwierzętom w soboty ,niedziele i święta.Nie dość ,że jest to niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt to urąga także godności -rolnika hodowcy.Większość z tych co prowadzą praktykę weterynaryjną ma chłopski rodowód ,więc tym bardziej jest przerażające ich postępowanie.Jak bardzo pieniądze psują ludzi...

Gość Profil usunięty
Opublikowano (edytowane)

A psują,psują to wszędzie prawie tak jest,za komuny były pogotowia weterynaryjne i lekarze z lecznic mieli w nich dyżury i musieli przyjechać nawet w nocy bo wisiał nad nimi bat w postaci sekretarza partii :lol: a dzisiaj nad nimi nic nie wisi - no to im to wisi ;[

Edytowane przez MAT912
Opublikowano

To prawdę piszecie mam trochę krówek i są z nimi problemy-wiadomo żywe stworzenia, ale na szczęście kilka miesiecy temu osiadł na stałe w mojej miejscowości weterynarz który miał pod opieką mą skromna hodowle :rolleyes: dosłownie 470m ode mnie na piechotkę, choć wcześniej gdy mieszkał ok 20km od nas i tak dojeżdżał o 2 w nocy, wszystko zależy od człowieka, albo to robi z powołaniem i chęcią pomocy ratowania życia, albo dla kasy... to drugie zazwyczaj :blink:

Opublikowano

Gadanie mi też padają ... to żywe stworzenia co tu gadać niekiedy jałówkę hoduje sie kilkanaście misięcy i zacielić się nie może... i co na rzeź rady nie ma, nawet pan Darek nie pomoże, na to nie ma reguły.... weterynarz tylko człowiek, choć trzeba szukać poczciwych weterynarzy którzy podchodzą do zawodu z sercem i powołaniem, wiadomo że swoją dobrą dole biorą...

Opublikowano (edytowane)

No cóż tak to jest ... <_< U mnie zazwyczaj w niedziele i święta mają wolne w soboty pracują .No ale cóż weterynarz też człowiek ,musi też odpocząć ;)Jeden taki weterynarz jest u nas co powiedział ''W niedziele wyłączam telefon i nie istnieję ,jestem tylko dla rodziny ''-trudno człowieka nie zrozumieć ;) Co do pieniędzy to też zależy od człowieka jeden przyjedzie wie że nic nie będzie z leczenia a dalej łoi kase,a drugi powie że nie ma co kasy marnować ;) Inną sprawą jest to że co niektórzy lekarze jak skończyli szkołę 10 lat temu tak zatrzymali się w miejscu ,czasami mamy z ojcem wrażenie że jedyny lek jaki mają to kroplówka.Mamy takiego lekarza który przyjeżdża do nas z usg co 3 miesiące to lekarz z powołania,i jak jest jakiś problem to można do niego zadzwonić ,zapytać A on wytłumaczy co tam trzeba zrobić czy jakiś zastrzyk dać czy coś bezinteresownie.Wszystko zależy od człowieka

ci co są u mnie to dają kroplówkę i w nogi ,a ten drugi da leki[jak są jakieś tańsze zamienniki o tyn samym działaniu to ci nie wpycha tych droższych] zadzwoni za jakiś czas co i jak,jak leczenie nic nie daje to szuka innych leków,a ci co są u mnie dadzą kroplówkę jakiś antybiotyk a jak nic nie daje to rozkładają ręce ;)

Edytowane przez SZYMANOX
Opublikowano

to u mnie tak sa teraz ale i niedziele jak trzeba to przyjadą mamy takich lekarzy z powołania jak i z zawodu bo mieszkam koło dwóch miast to mam wybór raz wszywam tego jak nie pomoże to innego ale kroplówki to każdy daje tylko stosują inne leki teraz na biegunkę to dają środek do wody żeby wymieszać

Opublikowano

Ja mam stałego weterynarza od kilkunastu już lat i nie mogę na niego złego słowa powiedzieć. Gość ma tylu klientów, że musiał zatrudnić pracownika któremu przekazuje część obowiązków a po za tymjego syn kiedy jest w domu (studiuje) również pomaga (ma ukończony kurs inseminatora), a i tak czasami nie wyrabiają się z robotą. Szczerze mówiąc kasy ma dużo ale mogę śmiało powiedzieć, że zasówa jak dziki święto nie święto, dzień czy noc zawsze można na niego liczyć. Nie wiem jak u innych ale takiego weterynarza jak Kwiatek życzę wszystkim.

Opublikowano

Ja też nie narzekam na swoich weterynarzy.Jest jednak problem z dużymi zwierzętami; od kiedy nie ma PGR to oni nie mają się na czym uczyć.Przecież rolnik nie może sobie pozwolić,żeby "niedouka" wpuszczać na obiekt bo straci stado,zanim tamten nabierze doświadczenia.Coraz trudniej o lekarza z powołania i nie tylko w tym zawodzie-sami przyznacie,że szkolnictwo już nie takie, rzemieślników dobrych też coraz mniej... :(

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Podobna zawartość

    • Przez szwagier946
      Witam . Mam może trochę głupie pytanie ale hoduje bydło dopiero od września , padła mi krowa dziś wieczorem . Jutro już Wigilia a jak wiadomo w tym roku wszystko wolne ma a potem święta ,weekend . Czy teraz ze zgłoszeniem tego faktu muszę czekać aż do przyszłego poniedziałku czy jednak są jakieś dyżury w PLW czy coś ?
      Za uszczypliwości z góry dziękuję , temat dla mnie zupełnie nowy.
    • Przez kotek321
      Witam mam problem z krowa jak ja głaszcze to wysuwa język i sapie 
    • Przez BannPugg
      Przez kilka dni smarowałem strzyki maścią gojącą na wazelinie z ekstraktami roślinnymi, nie wiem jak się nazywa, w czerwonej puszce. Nie pomaga. Jedna krowa ma to na jednym strzyku, druga na kilku. Reszta krów tego nie ma



    • Przez Magda2202
      Witam mam problem z cielakiem 4msc od tygodnia gorączkuje temperatura utrzymywała się od39.3 do 39.5 piła I jadła normalnie wczoraj nazwaliśmy weterynarza podał jej biovetalgin na gorączkę ii powiedział że powinno przejść wieczorem temperatura wzrosła do 39.8 A rano miała już 40.1 dzwonilismy do weterynarza I powiedział że ciężko stwierdzić co by jej dolegało i zaproponował żeby po nowym roku podać jej aspiryne  2g Na dobę przez tydzień aa narazie czekać dodam jeszcze że miesiąc temu starsze jalowki też gorączkowaly przez 3-4 dni miały 39.4 i po tym czasie temperatura sama spadla może ktoś spotkał się już z podobnym przypadkiem
    • Przez tyj123
      poraz pierwszy nam takie coś sie zdążyło parę dni temu zdechł nam cielak mięsny(brąz) 4 miesięczny wszystko rozegrało sie w 15 min zaczął ryczeć potem piana i krew mu z nosa leciała a po chwili sie położył i było po nim . Jak weterynarz przyjechał zrobiliśmy mu mała sekcje nie był on nawet wzdęty ale miał takie dziwne serce gąbczaste miękki czy z was ktoś miał podobną sytuację i co to mogło być bo weterynarz stwierdził że to wada wrodzona........
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v