Ostatnio czytałem jak gość co rolnictwo zna tylko na papierze namawiał innych rolników by zakładali grupy producenckie, i trafił się gość co założyli w paru taka grupę. W skrócie efektem tego było że paru rolników którzy byli w tej grupie mieli odmienne zdanie w stosunku do rolnictwa i szlak trafił grupe. Bo jak jest taka sytuacja to ktoś musi zarządzać a jak wiadomo każdy z osobna chciałby być liderem, każdy z nich był w "zarządzie" a posiedzenia zarządu to czas za który nikt nie zapłaci, potrzebny jest ktoś kto pokieruje całą sprawą, potrzeby jest księgowy a żadną z tych osób nie będzie pracować za darmo. To tak samo jak miastowi wypisują że chętnie będą kupować prosto od rolnika tanie i zdrowe produkty, ok spoko tylko jak ten rolnik zamiast zająć się gospodarstwem będzie cidzuennie jeździł na bazar z towarem to kto ten towar wyprodukuje? Wtedy trzeba zatrudniać człowieka, a jak wiadomo jak się zatrudni to trzeba zapłacić i już wtedy od rolnika tanio nie będzie. Moi rodzice przez lata jeździli ze swoim towarem z gospodarstwa na giełdę czy bazary, naprawdę wiem co to znaczy. Wszystko jest ładnie pięknie do momentu jak się to widzi z dalszej perspektywy.