Lektura ogarnieta. Kumpel przyjechal po 15, rowno 2 godziny zeszlo zaladowac 4 d47 i wywiezc. Oczywiscie bez przygód sie nie obylo. 1 przyczepa po wykiprowaniu jak ruszylem to spadla mi przodem z ramy(bolec wyskoczyl). Druga poszla lux, trzeciej nie moglem ruszyc bo zawor trzymał bo za duzo naładowane,a czwarta to juz bez przygod. Stary podjarany jak ładowarką kumpel szybko ogarnął. Ale wczesniej do mnie gadal ze po co,ze to juz wieczor będzie,zeby jutro przyjechał. Kopara mu opadla jak zobaczyl striegla w akcji. I powiem Wam, ze chyba te małe juz nie bedą w kregu zainteresowania,trzeba szukac czegos takiego nieplacalnego na gospo,ale pozyjemy zobaczymy.