Jak sypiesz 50kg na hektar to może i dasz radę tym lejkiem rozsiać nawóz na 5 hektarach w ciągu godziny. Poza tym lejek rozsiewa nierównomiernie i nie dorzuci na 15m. Sam miałem kiedyś lejka i przy 20 hektarach to była męka a co dopiero przy 50.
Ja nie rozumiem, kiedyś obrabiało się C360 jakieś 25 ornych z 5 łąk, wywoziło się w ciągu roku ok 300 ton buraków cukrowych i a w drugą stronę wiozło się wysłodki. Plus transport zboża jakieś wypady do lasu itp i rocznie wychodziło 450 mth może troszkę więcej. Od paru lat gdy pojawił się większy ciągnik, hodowli nie ma, a Ursus pracuje tylko przy opryskach i nawozie i innych pierdołach to nie wychodzi nawet 100mth
Ogólnie to w samej Tarnawatce jest borowina prawie wszędzie poza terenem przy stawach i lasach tam są piachy , kończy się w miejscowości Sumin i tam jest popielica, trochę gliny, iły ale piachu jako takiego nie ma. Jest jeszcze w miejscowościach sąsiadujących z Tarnawatką. Glina to pikuś przy borowinie.
To ja zapraszam do Tarnawatki, również borowina, Zetor 8011 i pług UG 3x30, głębokość ok 30 cm spalanie ok 24l na hektar. Właściwie to nie zdarzyło mi się jeszcze zejść poniżej ok 18l.
Ja nie wiem gdzie ty taką cenę widziałeś? Ja sieję fasolę od lat i najdroższa była w granicach 8 zł. W tym roku wychodzi ok 3,5 zł. Maksymalnie urodzić się potrafi 3t czasem 3,5t , ale to już są rekordowe plony. Średnio wychodzi w granicach 2-2,5t z hektara.
A co to k**wa, jeżeli maszyna jest droższa od ciągnika to nie mogą razem współpracować?! Bo czytając wasze komentarze to wnioskuje, że nie. @zetor10145turbo95 jeżeli nie robisz dużo bel to ja proponuję zachodnią używkę np Krone, która jest relatywnie tania i bardzo dobrze wykonana.
Sam się kolego zaplątałeś we własne kłamstwa. Te bizony były produkowane w latach 73-76, wtedy na polach królowały jeszcze wistule i Z040 (których było mało), więc wątpię żebyś miał go od nowości, chyba że byłeś zrzeszony w jakieś spółdzielni. Bo były takie myki, że 2-3 rolników zakładało swoją spółdzielnie mieli razem sporo pola i mogli dostać jakieś większe maszyny dzięki temu.
Zacznijmy od tego, że na 10, 20, 30 hektarach nie idzie utrzymać rodziny (takiej mama, tata, dziecko lub dwoje dzieci), tzn można ale jakie to życie. Żeby było dobrze przy takim areale trzeba mieć drugie źródło dochodów. Z hodowlą jest podobnie, trzymanie 10-20 sztuk bydła zapewnia bardzo dużo pracy (bo przy tej ilości, zmechanizowany jest zwykle tylko udój) i małe dochody. Jeżeli ktoś chce rozwijać gospodarstwo to w moim regionie, trzeba posiadać min te 20-30 hektarów ziemi własnej, przy mniejszym areale nie ma nawet co startować, nie ma skąd wydzierżawić ziemi. Jeżeli ktoś twierdzi, że z samych sadów będzie żył, albo z uprawy warzyw, to niech o tym zapomni, jak wiadomo raz opłaca się to innym razem co innego i nie można się nastawiać tylko na jedną uprawę. Myślę iż dobrze, że się tak dzieje. Dzięki temu zostają ci, którzy dobrze gospodarują i wieś się rozwija.