tiktoki i inne szajs-zbuki yu mnie na kompach poblokowane
a wiesz co to jest "albedo"
chmury z pary wodnej w atmosferze z kosmosu są tak samo białe jak śnieg na powierzchni
nie z takich zawirowań Ziemia się broniła przed "efektem Wenus" w prehistorii jak obecny skok CO2 o ułamek procenta aby przeceniać wpływ człowieka na tę naturalną zdolność samoregulacji wpisaną we właśnie ową ilość wody w oceanach jaka jest na Ziemi
o wiele bardziej sprawczy jest incydent wybuchu jakiegoś superwulkanu niż ten ułamek procenta wzrostu CO2 i bardziej nam grozi ochłodzenie klimatu niż ocieplenie bo i bez człowieka bywał już cieplejszy a przecież "odbijał" w ery lodowcowe
ja nie posiadam wystarczającej ilości danych aby mieć czelność prognozować klimat i jedyne co wiem na pewno że nikt inny też tego nie ma
Dane są. Wulkany pizgały zawsze zatem też przed rewolucją przemysłową. Ile wtedy było dwutlenkuC ? 280 cząstek w milionie. Teraz jest ponad czterysta. Jeszcze w latach 60 XX w. rocznie przybywało 0,8 ppm ów teraz wali po trzy i pół. To dużo. Co to znaczy. Znaczy to tyle że sramy do gniazda w postępie geometrycznym a emisja co2 mówi nam o tym, że przy okazji tematami gorszymi niż samo co2.
Chmury. Wspomniany efekt jest uspokajający do momentu gdy: obejmiemy rozumem iż atmosfera jest grubsza niż maksymalna wysokość ich występowania, para wodna w chmurach jest już kondensatem, lodem lub przechłodzoną wodą a sama para wodna czyli material na chmury jest gazem cieplarnianym. Biorąc temat na wagę - cząstka CO2 jest cięższa niż H2O to prosta fizyka robi też niezłe zamieszanie. Masz rację bez człowieka było różnie ale stabilnie. W zasadzie to poziom CO2 powyżej 300 ppm nie przewidywał jego istnienia bo by go pozarastało. Znaczy to tyle, że czy to zimno od ciepła czy ciepło od ciepła mamy przerąbane i przyspieszamy tę wizję choćby ilością ludu bo lud musi żryć i oddawać się po tym przyjemności defekacji. Można nie łączyć kropek to jeden problem z bani. Można też inaczej. Ja np. śpię jak dziecko. Tzn. czasem budzę się styrany ale i tak nie pamiętam dlaczego. Dlatego nawet jak se to powiążę to nie przeżywam bo istnieje tylko "dziś", na "wczoraj" wpływu już nie mam a "jutro"? Można polegać tylko na sobie aby je zaplanować.