dobrze powiedziane, moja żona z miasta i z rolnictwem nic wcześniej nie miała styczności no może oprócz jakiegoś tam wyjazdu do Niemiec na jabłka a nie ma problemu żeby obrządziła bydło, rwała truskawki czy maliny, zbierała ziemniaki. No skarb dziwucha 😁 W sąsiedniej wsi było małżeństwo które trwało może z rok. Nie dogadali się przed ślubem bo on myslał, że ona przyjdzie do niego a ona, że on do niej. Teraz jemu zostały odwiedziny dziecka i alimenty a wystarczyło się jakoś ogarnąć przed ślubem.